|
Dzień dobry To jest mój pierwszy post na tym forum. Nie zajmuje się oobe ale sny zawsze miały w moim życiu duże znaczenie, wszystkie ważniejsze wydarzenia w moim życiu były poprzedzone snami na ich temat, niestety ten ostatni trochę przerósł moją zdolność interpretacji. Pisze na tym forum, ponieważ ten sen kojarzy mi się z opisami z książki pana Jarosława Bzomy, wiec może któremuś z uczestników forum nasunie się jakaś ciekawa interpretacja... Sen: Jest noc, stoję nad brzegiem jeziora, niebo jest ciemne nie widać gwiazd ani księżyca, za to w toni jeziora odbijają się światła wielkiego miasta, widzę światła z okien wieżowców w wodzie ale nie widzę budynków na brzegu. Wody jeziora są w połowie podświetlone, tak jak można podświetlić basen wieczorem , tzn dokładniej to po mojej lewej stronie są podświetlone a po prawej jest ciemno. Na linia podziału na wody jasne / ciemne dodatkowo przebiega lina z bojkami takimi jak na kąpielisku oddzielone są tory pływackie. Uświadamiam sobie, że muszę przepłynąć na przeciwległy brzeg jeziora (tam gdzie jest miasto). Zaczynam płynąć wzdłuż bojek, ale już po ciemnej stronie, zabierając ze sobą młodszego syna, ponieważ chce płynąć ze mną. (Mały ma 5 lat i na jawie też często go wszędzie ze sobą zabieram, nawet tam gdzie dzieci zazwyczaj nie chodzą, np. do urzędu, wiec niby nic dziwnego ale tak jak i na jawie, we śnie też czuję tę nieco większą odpowiedzialność, choć pływam świetnie i często pływamy razem.) Tak więc, płyniemy sobie wzdłuż tych bojek w kierunku drugiego brzegu jeziora. Po ciemnej (prawej) stronie mijamy, coś co przypomina przejście graniczne (terminal odpraw), mijamy to i płyniemy dalej. Na przeciw po jasnej (podświetlonej) stronie, dość daleko, dostrzegamy nowoczesną fabrykę, prawdopodobnie to jakaś elektrownia, być możne wodna. Budynek stoi na wodzie i ma kolor czerwony. Nie chcę płynąć w jej kierunku, mam przeświadczenie że cel naszej podróży leży po ciemnej stronie na drugim brzegu.
Mijamy jakieś zarośla i zaczynamy odczuwać prąd ściągający nas na prawo (ciemna strona). Za zaroślami po ciemnej stronie zaczynamy dostrzegać wir. Wir znajduje się pod zadaszeniem, takiej jakby altanki. Czuję, że wir jest jakoś połączony z fabryką, a ja nie che tam płynąć, po za tym się zwyczajnie boję tego wiru. co gorsza, nie bardzo widzę możliwości ominięcia wiru i ominięcia fabryki i nie widzę brzegu! Zaczynam myśleć że powinnam zdecydować się przepłynąć przez terminal graniczny, który mijaliśmy na samym początku, czyli zamiast na drugi brzeg wzdłuż bojek popłynąć w prawo na ciemną stronę ... ... chce zawrócić ale prąd wiru utrudnia mi to zadanie, chwytam się bojek i myślę, że popełniłam błąd, budzę się.
To co może oznaczać jezioro, miasto, odbicie, fabryka, wir, pływanie, to się domyślam, za to intryguje mnie połączenie jasności ze stroną lewą i ciemności z prawą, tego nie potrafię zinterpretować ... będę wdzięczna za wszelkie sugestie.
Pozdrawiam Luu
|