|
Hej To jeszcze raz ja :) sorry za zaśmiecanie forum, ale jeszcze raz potrzebna mi pomoc. Postanowiłam pociągnąć temat przewodnika. Tym razem zadałam pytanie przed snem. Zrobiłam to pierwszy raz w życiu, wcześniej nie postępowałam aż tak bezpośrednio.
Taką dostałam odpowiedź:
Jestem w szkole. Dokładniej to w jej lewym skrzydle, dobudowanym dla klas 1-3. Skąd to wiem? ...ano stąd, że to nie jest jakąś tam przypadkowa szkoła, to jest moja podstawówka, w której rzeczywiście dobudowano nowe skrzydło, w czasach kiedy do niej uczęszczałam. Nowe skrzydło było potrzebne na przyjęcie uczniów z okresu wyżu demograficzny lat 80, ale ja z tej części szkoły już nie korzystałam. To skrzydło oprócz maluchów zawsze kojarzyło mi się z nowoczesnością, było tam dużo jaśniej i przestronniej niż w starej części szkoły.
Nowe skrzydło jest jakby nieco po niżej poziomu starej szkoły, schodzę więc w dół po schodach i skręcam w prawo. W klasie na parterze, w ławce, siedzi to moje dziecko z poprzednich snów, jest teraz jakby moim młodszym bratem, którym się opiekuję. Mam mu pomóc w przygotowaniu do lekcji (brata w realu nie posiadam).
Myślę sobie, o "kolego" zaraz cię wypytam, tylko rozłożę ci książki na ławce.
Niestety uświadamiam sobie, że bardzo mi się spieszy i muszę pilnie udać się na górę - do mojej części szkoły aby "coś" załatwić. Myślę, że zaraz tu wrócę i dokończymy rozmowę, dlatego też w jego klasie zostawiam swoją torebkę i ... parasol.
Wchodzę do swojej klasy w starej części szkoły, już mam usiąść, na szczęście przyglądam się krzesłu ... siedzi na nim wąż idealnie zakamuflowany, prawie jak kameleon, aż dziwne, że go dostrzegłam. Przeglądam się mu, to chyba żmija, ma ładny wzorek i jest spokojna ale budzi respekt. Nie wiem już po co właściwie tu przyszłam? Wracam więc w pośpiechu do klasy brata, ponieważ wiem, że przerwa już się kończy.
Dzwoni dzwonek na lekcje.
Zbiegam po schodach w dół, licząc, że mimo wszystko zdążę przed nauczycielką. Niestety, napotykam na przeszkodę. W przejściu wiszą trzy czarne hamaki jeden nad drugim, w hamakach bujają się 3 dziewczynki, nie sposób się przecisnąć. Kiedy mi się to w końcu udaje, nauczycielka jest już w klasie brata. Wchodzę, mimo, iż jest mi głupio przerywać lekcję, jednak potrzeba odzyskania torebki i parasolki są silniejsze. Niestety nie mogę ich zleźć, nawet jestem trochę zła na brata, że ich nie dopilnował. Torebka odnajduje się w końcu na parapecie okna, a parasolka jest zawieszona na tablicy. Przepraszam za kłopot i wychodzę. Budzę się. Z rozmowy niestety nici...
To nie był jakiś specjalny sen, na początku kompletnie go zignorowałam, nie było pięknych barw ani twardej rzeczywistości, sen z wyglądu jak te codzienne... to było w czwartek, potem jednak zaczęłam analizować treść, szkoła, waż, parasol.
hmm, ale o co tu chodzi? mój przewodnik jest w młodszej klasie niż ja? jak to?
Byłabym wdzięczna za podpowiedź w interpretacji.
|