CYTAT(basienka @ 18.09.2014 - 12:52)

Myśle że wszyscy macie rację. Punkt widzenia i iterpretacji jest bardzo ważny
Pavvel
"Skąd wiesz czy on tego chce?"
Bo mówi że mnie kocha i naprawde czuje że to jest szczere, potrafi przekazać mi swoją miłość, jest dla mnie dobry i zawsze stara się odwzajemniać dobro i wszystko co mu od siebie daje.
"a ponieważ osoba ta jest nie ufna ,poprzez swoje zyciowe doświadczenia, ciagle ma jakies wątpliwości i nie może zaznac spokoju wewnetrznego, ciagle się zamartwiając i wymyslajac sobie swoje własne historie, wiec
Bo może taka jego wola, ścieżka, wybór..."
Powiem tak każdy cos przeżył ale trzeba czasu by zostawić swoja przeszłość i patrzeć w przyszlość z nadzieja i wiarą że osoba którą sie kocha nie zrani nas tak jak ta poprzednia.
Nie sądze żeby taki byl jego wybór, jak by tak bylo to już byśmy sie rozstali a jednak mimo tego że zdarza nam sie siebie nawzajem ranić słowami przez naszą przeszłość, choć ja po mojej przemianie duchowej już się wyzbyłam tego lęku i ufam mu i nie chcem juz wracać do swojej przeszłości i czuć sie zle i klucić się bo przecież to niszczy naszą więz i obydwoje jestesmy tego świadomi bo dużo rozmawiamy i obydwoje cierpimy i jest nam zle jak tylko jest cos nie tak. Obydwoje jestesmy osobami bardzo empatycznymi wrazliwymi i jak jedno zle sie czuje to drogie od razu to czuje i zadaje pytania, bo przeciez chcesz wiedzieć dlaczego zle sie czuje, czasami wcale nie musze pytać, wnioskuje np z zachowania albo z textów ktore czasami rzuca na prawo i lewo bez zastanowienia czy może mnie to zranić czy nie przez co powstają konflikty i zle samopoczucie u jednego i drógiego... Ja poprostu chcialabym bardzo zeby moje kochanie znalazlo na siebie sposób, by odnalazł spokój ducha i harmonie, by przestał życ tym co bylo, by nie ocenial mnie zbyt pochopnie by potrafil patrzec z roznej perspektywy, by otworzyl oczy tak jak ja bo przecież obydwoje chcemy być szczęśliwi, mieć dzieci i kochać sie do końca życia i jeszcze dłużej ale jak tu byc szczęśliwym gdy w jego umyśle ciągle są negatywne myśli? Poprostu chcialabym mu pomóc się tego wyzbyć i zamiast negatywnie nastawienia, zacząć myśleć pozytywnie.
Myśle że trzeba tu czasu poprostu żeby sam poukładal sobie w głowie, ja jedynie moge zaakceptować te jego paranoje i starać się tym nie stresować. Odrzucać jego złą energie i wysylac mu swoja pozytywną, dając mu przy tym dużo miłośći i zrozumienia. Bede sie starać ale może być czasami cieżko bo też mam swoją granice cierpliwośći... Myśle że nauczylam się gdzie rozładować poklady zlej energi wiec zobaczymy... wierze że jesli szczeże się obywdoje kochamy to wszystkiemu damy radę.
Wiara czyni cuda wiec wierze i ufam i bede modlic sie i prosic moce nadludzkie by mu pomogly porzucić wszelkie zmartwienia ktore zatruwają jego umysł, by odnalazł spokuj ducha. Amen:)
Dziekuje wam za wsparcie
Pozdrowki!
Niech moc bedzie z wami! <3
PS. Pavvel Sorry za ortografie ale jestem w angli 8 lat i wiecej posluguje sie angielskim niz polskim i juz poprostu nie chce mi sie zasmiecac glowy i sprawdzac jaka jest poprawność w pisowni, szkoda mi na to czasu, mysle ze to nie jest az takie ważne bo przecież każdy kto zna polski może sie domyślić o co chodzi
A jak tak, to sprawa trochę inaczej wygląda :)
Myślałem, że to jakiś znajomy, który wpadł komuś w oko i nawet o tym nie wiedział ;) :p
...
Może chłopak po prostu musi przejść jakieś swoje lekcje życiowe, coś przetrawić, a to, jak sama piszesz, może wymagać czasu...
Jak sama pisałaś, sami kreujemy rzeczywistość. Jeśli chcesz, żeby było dobrze, moja rada jest taka, żebyś zachowywała się tak, jakby było dobrze... Wymuś na rzeczywistości by tak było, zachowując się jakby już tak było, a rzeczywistość nadgoni ^^. On wraca któregoś dnia do domu nie w sosie? Zachowuj się, jakby było przeciwnie! Włącz nastrojową muzę, ubierz się sexy, świece, sorbet, co tam jeszcze, kąpiel z płatkami róż, spacery, śmiech, uśmiech, radość... Jak Ty będziesz radosna i promieniowała fantastycznym światem ze środka, mu także się udzieli, nie ma bata ;) Za to jeśli Ty kreujesz w sobie świat ze smutkiem, stresem, nawet jak masz dobre intencje, nawet jak jakaś część ma pozytywne myśli, te negatywne i tak robią swoją robotę... Czasem kwestia jest nie co robić, a czego nie robić - jakie bariery z siebie zdjąć, by pozwolić temu, co robimy, w końcu zadziałać! :)
Jak mawiał Budda: "nie ma drogi do szczęścia, to szczęście jest drogą", "nie ma drogi do miłości, to miłość jest drogą", tak i ja Ci powiem, nie ma drogi do harmonii i spokoju ducha, to harmonia i spokój ducha jest drogą...
Jeśli chcesz, by Twoje kochanie je odnalazł, to znajdź je w sobie, mimo wszystko. Trzeba zacząć od siebie :) To Ty, jaźń, jesteś pierwotną siłą sprawczą, kreatorem rzeczywistości, nie świat fizyczny... Ty to stworzysz i przeniesiesz na swój plan fizyczny, jego za tym podąży...
^^.
PS: No to z tych błędów ortograficznych jesteś usprawiedliwiona :) :P
Ale nie znaczy to, że reszta jest!!! ;D Tu nie chodzi o brak polskich znaków, zobaczyłabyś pewne wypowiedzi, to sama byś ręce załamała :/ Zupełnie jakby jakaś epidemia pseudo-rzeczywistej choroby, o jakże dźwięcznej nazwie "dyslekcja", ogarnęła współczesną gimbazę i nie tylko, które niszczą ten język ;/
A jakby nie patrzeć, język to jest jakaś wartość i też nie byle jaka...
Heh, pozdrawiam...