|
PigsOnTheWings a gdzie dokładnie u Wiktora Hugo?:) Paracelsusem się nie ineresowałem, muszę nadrobić, a jeśli chodzi o teksty religijne to oczywiście, od indii i ameryki południowej po teksty gnostyków można znaleźć takie ciekawostki (przekopujac gnostyków natrafiłem wręcz na coś przypominającego opis kolejnych focusów, jak u Monroe, tylko innym językiem:) ).
Słowa ''zjawisko'' użyłem bez długiego namysłu, ale faktycznie zdradza ono mój ostrożny stosunek do oobe. Ostrożność podytkowana jest brakiem choćby jednego doświadczenia które ponad wszelką wątpliwość udowodniłoby mi że faktycznie moja świadomość opuszcza ciało, choć moje odczucia są bliskie pewności.
Po co mi potwierdzenia? Trudne pytanie:) Nie chodzi o potwierdzenie, bo to mogę uzyskać tylko samemu praktykując. Lubię się wczuwać, zwłaszcza w muzykę, tekst, czasem również w twórczość plastyczną, ale jej ufam najmniej, bo jest najbliższa rzeczywistości. To wczuwanie to coś między odurzeniem a medytacją, rodzaj odskoczni, uczestnictwa w świecie lepszym niż ten, który mnie otacza, odczuwanie głębszych emocji, czystych od cielesności i instyktów ciała, które zamieszkuję.. Brzmi to bełkotliwie, ale lepszych słów nie jestem w stanie dobrać :) Na niektórych działa muzyka relaksacyjna, afirmacje i patrzenie na płomień świeczki, na mnie działa muzyka Szymanowskiego, czytanie dziwnych tekstów i gapienie się na dadaistyczne obrazki :) Wszystkie przejawy oobe traktuję jako ciekawostki, ale mam nadzieję że choć część z podrzuconych przez Was materiałów stanie się dla mnie takim wspomagaczem w odrealnieniu :)
|