|
Cześć. Dawno mnie tu nie było, ale pewne wydarzenie z wczorajszej nocy zmusiło mnie, do ponownej wizyty. Obudziła mnie moja żona, która wcześniej wstaje do pracy ode mnie. Wyszykowała się, wyszła, a ja poszedłem dalej spać. Od początku coś mi nie grało, gdy poczułem delikatne wibracje. Wiedziałem, że to oznacza zaraz przeróżne dźwięki, tym razem słyszałem syrenę - bodajże policyjną i jakby szum autostrady. Czułem się po prostu dziwnie. W pewnym momencie obudziłem się i zobaczyłem strzygę, lub coś na jej podobieństwo. Mroczna postać, przykryta ciemnoszarym/ciemnobrązowym płaszczem, twarzy nie dostrzegłem, była jakby za cieniem, pod kapturem. Trochę się wystraszyłem, ale przypomniałem sobie, że pewnie ręcznik zarzuciłem na drzwi po kąpieli. Rano okazało się, że żadnego ręcznika na drzwiach nie było, ani też nigdzie wokół (został w łazience). Co takie "spotkanie" może oznaczać? Nic do mnie nie mówiła, nie widziałem, czy rusza ustami. Czy rzeczywiście widziałem tę postać, czy tylko poprzez sen? Jestem pewien, że najpierw się obudziłem. Proszę o wyrozumiałość i pozdrawiam.
|