|
Nosie, jest czas... na wszystko jest swój odpowiedni czas. Bo są różne czynniki, które pojawiają się, istnieją i znikają w czasie i czynniki te sprzyjają, bądź przeciwdziałają danemu celowi. Oczywiście możemy na te czynniki wpływać i zmieniać je i nie powinniśmy całkiem z tego rezygnować, a wręcz przeciwnie... Jednak czasem nie zmienisz wszystkich czynników na raz, tylko niektóre trzeba po sznurku - najpierw zrobić jedno, żeby móc wziąć się za drugie. I w takim przypadku, który występuje nierzadko, może być tak, że dla kogoś jest czas na coś, lub jeszcze nie...
Mavic, to proste... Przestań jęczeć przed sobą i innymi i DO ROBOTY!!. :P :)
PS: Mavic, w tej chwili przekonujesz swoją podświadomość, że brak woli działania pozwala Ci się wyżalić i zebrać w ten sposób współczucie innych i podświadomie uważasz to za pożądane, dlatego żeby coś zdziałać musisz walczyć ze swoją podświadomością; ale jeśli chcesz coś zdziałać nie może tak być. Wiem, że to trudne, czasem wyżalić się można, a nawet trzeba, ale Ty już to zrobiłeś, więc teraz czas na działanie... Po prostu zrób rachunek "sumienia", jak bardzo tego pragniesz i poświęcaj temu adekwatną ilość czasu i energii. Inaczej doznasz tylko spięć, bo będziesz oszukiwał siebie samego, swoje różne obszary świadomości, które będąc w niezgodzie, będą wytwarzały spięcia uniemożliwiające Ci dokonanie czegokolwiek... Jakbyś zajebiście tego chciał, to nie byłoby problemu z motywacją... Dajesz się nakręcać i oszukiwać przez świadomość w kwestii, która Ci nie leży zbytnio, przynajmniej na ten moment, tzn. do tej pory... Ktoś kiedyś na tym forum zapodał fajną przypowieść: Uczeń zwraca się do nauczyciela - "Mistrzu, mistrzu, dlaczego to mi jeszcze nie wychodzi, mimo że tyle próbuję?!". Mistrz na to zabrał ucznia na środek jeziora i tak będąc razem w łodzi złapał ucznia bez słowa za kark i zanurzył jego głowę pod wodę... Trzyma i trzyma, aż uczeń zaczyna wierzgać rękoma, dusić się... W końcu w ostatniej chwili nauczyciel wyjął głowę ucznia spod wody. Uczeń pełen przerażenia, ale i złości wykrzyknął - "Czemu chciałeś mnie utopić?!". Wówczas nauczyciel odrzekł - "Widzisz mój drogi uczniu, jeśli będziesz tego pragnął tak mocno, jak przed chwilą pragnąłeś powietrza, wtedy z pewnością Ci się uda...". KONIEC:
|