CYTAT(Zielarz Gajowy @ 28.11.2014 - 07:06)

Zyga to, że nie potrafisz zwiedzać świata fizycznego to nie oznacza, że ktoś inny nie potrafi.
Pytałem o to ze sto razy i nikt nie potrafi jednoznacznie i sensownie mi odpowiedź a mianowicie. Skoro nasz świat fizyczny istnieje to co stoi na przeszkodzie, że nie można go zwiedzać ciałem astralnym? No...dlaczego? jakaś magiczna bariera istnieje?
Wydaje mi się, że miałem już doświadczenia OBE ze światem fizycznym ,ale to nie był ten świat. Bardzo długo zastanawiałem się, co to w ogóle było. W końcu doszedłem, krok po kroku (kilka lat i cały czas to trwa ;)) do teorii fizycznych i wszechświatów równoległych. Wpadło mi do głowy, że nie jest problemem, żeby w OBE zwiedzać świat fizyczny, ale największym problemem jest, żeby synchronizować się z tu i teraz, w naszej fizycznej rzeczywistości. Jest to strasznie trudne, bo kiedy jesteśmy "w poza", nie ogranicza nas ani czas, ani przestrzeń. Nasza myśl przenosi nas momentalnie w dowolne miejsce, w dowolnym czasie i przestrzeni, i niestety - nie panujemy nad tym. To jest tak, jakbyśmy próbowali trafić w środek tarczy, kiedy ktoś nami potrząsa, telepie i kiepsko widzimy nasz cel, lub wcale go nie widzimy :/.
Zacząłem wyobrażać sobie czas (oś czasu) od przełości, przez teraźniejszość do przyszłości, jako kliszę filmu z poszczególnymi jej klatkami. Tych klatek jest cała masa, jak w prawdziwej kliszy filmowej. Potem wyobraziłem sobie, że jestem poza tą kliszą i patrzę na nią jako obserwator, nie jestem już częścią tej osi czasu, tej kliszy. W tym momencie mam dostęp do wszystkiego jednocześnie. Do przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, we wszystkich swoich stanach jednocześnie, w tym samym momencie. Mogę wskazać dowolną klatkę tego filmu ( czasu). W taki sposób zrozumiałem, przynajmniej częściowo, jak możliwe jest istnienie wszystkiego w tym samym czasie, a sam czas płynie tylko dla nas, bo jesteśmy częścią osi czasu (kliszy), a nie istnieje dla obserwatora, lub... dla OBEnauty..
Jeśli jesteśmy w astralu, nie jesteśmy już częścią naszej osi czasu i mamy dostęp do wszystkich jej stanów jednocześnie. Ale, nie potrafimy synchronizować się z dowolnie wybraną "klatką czasu", dlatego trafiamy w różne miejsca. Czytałem opracowania wielu osób, w tym i Darka Sugiera, jak można zakotwiczyć się w "tu i teraz" zaraz po wyjściu, żeby móc doświadczyć rzeczywistości "obecnej", ale nie jestem w dalszym ciągu przekonany, że jest to nasze tu i teraz, a nie np. jej wariant równoległy (wszechświat równoległy, inny wariant tej samej rzeczywistości).
Dla mnie to jest największy, teoretyczny ( i praktyczny) problem, który ogranicza nasze możliwości w badaniu rzeczywistości w czasie tu i teraz :/. Osobiście, jest to dla mnie fascynujący temat, bo teoretyczne możliwości są ogromne i jest to też zbieżne z obecnymi teoriami fizycznymi. Trochę od tego boli głowa :P.
Napiszcie, co sądzicie o tym. Czasami wydaje mi się, że jestem już tak blisko, ale nie doszedłem jeszcze do momentu, gdzie mogę wyjść z ciała i przeczytać kartkę, która np. jest na szafie, wrocić do ciała i opisać, co tam było napisane, bo nie jestem w stanie "trafić w moment". Chyba inni mają podobnie.
Lądujemy w różnych miejscach i różnym czasie, jesteśmy wszyscy jak podróżnicy z zepsutym kompasem :). Co jednak nie zmienia faktu, że jesteśmy... Kolumbami na nieznanych wodach haha :).
Próbujmy, badajmy, starajmy się i dzielmy doświadczeniem, a kto wie. Może za kilka tysięcy lat bedziemy jak Ci z tego filmu promującego misję Rozeta. Bogowie zrodzeni z ludzkiej cywilizacji :).