|
Cześć wszystkim. Może już był taki temat, ale czasem warto odświeżyć idee i może akurat dojść do czegoś nowego. :D Pytań mam tak naprawdę kilka ale żeby nie robić śmietnika w jednym temacie zacznę właśnie od tego.
Podczas astralnego wyjścia z ciała, świadomego śnienia czy nawet śnienia powinniśmy aby na pewno mówić o świadomości? W jakim stopniu jesteśmy świadomi a w jakim nie? Wydaje mi się że stan paraliżu sennego występuje właśnie kiedy tracimy czucie (świadomość fizyczną?) fizyczne a utrzymujemy świadomość, czyli nie możemy na nie oddziaływać ale jesteśmy świadomi, nie śnimy, jesteśmy w ciele, tu i teraz. Bez wizji, głosów i tak dalej. Stąd myśl że podczas snu, nawet świadomego nie jesteśmy do końca świadomi, lub też podczas procesu snu, jakaś część mózgu (szyszynka?) jest w stanie wpływać bezpośrednio na świadomość, w sposób "czysty" i klarowny. Pamiętajmy też że w szyszynce, produkowane jest też DMT (psychodeliczna substancja psychoaktywna), która w postaci i w miejscu w którym się znajduje może dać nieziemskie efekty.(duże jej ilości są produkowane przed śmiercią)
Jest ogromna pula wyników badań których jestem ciekaw a można byłoby je przeprowadzić, lub nawet są przeprowadzone lub przeprowadzane ale ciężko do nich zapewne dotrzeć. Uważacie że szyszynka działa podczas śpiączki farmakologicznej? Teoretycznie powinna. Czy w takim wypadku oobe które osoby często doświadczają można byłoby tłumaczyć zaburzonym/lub bardziej prawidłowym działaniem organów wewnętrznych? Można byłoby traktować szyszynkę jako coś w stylu "fotelu katapulty" w samolotach, gdy już umieramy to szyszynka poprzez nadmierna produkcję DMT miałaby na celu ewakuować naszą świadomość, duszę itp. z ciała? Piszę tu o fotelu katapulcie, ponieważ wiem że w inne sposoby też jesteśmy opuścić ciało, jak samolot :P, dobrowolnie, z tą różnicą że w przypadku naszego typu podróż wymaga to "wytrenowania".
|