|
Zaczne od tego, ze jestem zupelnie nowa :P Poszperalam troche na waszym forum, dowiedzialam sie wiele ciekawych rzeczy i postaram sie nie dublowac tematow. Nie mniej jednak nie jestem w stanie przeczytac wszystkiego - prosze o wyrozumialosc.
Chce sie czyms podzielic, moze tutaj znajde kogos kto mnie zrozumie moze pomoze...oświeci. Od lat cierpie na paraliz senny, wujek google i ciocia wikipedia po wielu latach poszukiwan i zwalczania tego przekierowaly mnie na OOBE. Tematyka nie byla mi obca, ale nigdy jej nie zglebialam. Tutaj zaczne od tego, ze wierze w duchy, tyle, ze ja nie uwazam ich za duchy a za byty na innej plaszczyznie. Kiedy tlumacze to ludziom nie bardzo mnie rozumieja, mysle, ze tutaj znajde tych co wiedza o czym mowie. Ok "wierze" to moze glupie sformuowanie, "czuje" ludzi ktorzy odeszli. Jestem ateista nie wierze w wielkiego stworce, dlatego "wiara" w duchy nie ma u mnie prawa bytu. Nie mniej jednak czuje je i tutaj przejde do sedna. Kiedy mialam 8lat, moj ojciec popelnil samobojstwo - w noc w ktora zmarl rozmawialam z nim! Z aktu zgonu wiem o ktorej godzinie zmarl i z doswiadczenia wiem, ze kiedy rozmawialam z nim to wsrod zywych go nie bylo. Tak wiem - dziecieca wyobraznia itp (nie bede tu teraz wypisywac szczegolow, ale wiem co przezylam). Byla noc, w zasadzie srodek nocy, ojciec opowiadal mi o tym jak "tam" jest, nie musial bo ja "czulam" jak tam jest, otoczenie bylo inne niz zawsze. Pamietam jego slowa "ok a teraz juz wracaj" pozniej nie dzialo sie nic, procz tego, ze sie obudzilam i wiedzialam, ze on juz nie zyje, ale mnie to nie martwilo, bo wewnetrznie czulam, ze jest mu dobrze. Poszlam do lazienki a w kuchni siedziala mama z policja i sasiadami - przytulilam mame i powiedzialam, ze wiem, ze tata nie zyje. Opowiadalam o tym wiele lat pozniej mamie o jego slowach "ok a teraz juz wracaj", nie rozumiala mnie, wiem to po jej minie. Zasadniczo nie boje sie tych bytow, wiem, ze one sa po prostu je nie widze normalnym okiem. Myslicie, ze juz wtedy mialam nieswiadome OOBE?
Niezamierzony paraliz senny to prawdziwy koszmar, nie zycze nikomu! Pisk w uszach ktory rozsadza czaszke, wewnetrzny lek ktorego sily nie da sie opisac, halucynacje wzrokowe i sluchowe a najwieksza zmora to ten brak mozliwosci poruszenia sie - koszmar. Mimo wszystko jestem przekonana, ze odbywalam podroze poza cialo tyle, ze nieswiadomie. Od miesiaca probuje to zrobic celowo, wychodzi z roznym skutkiem, ale nie poddaje sie. Ale chce opowiedziec jeszcze o tym co przytrafilo mi sie dzis w nocy. Otoz doszlam do etapu w ktorym mialam juz lekki paraliz, ocknelam sie w trakcie hipnagog i nie czulam 80% ciala. Chcialam wrocic do skupienia, ale gdzies to ucieklo. Stwierdzilam, ze pojde zapalic troche odetchne i sprobuje raz jeszcze. I tu zaczyna sie cos dziwnego - podeszlam do kompa i w tym samym momencie uslyszalam dzwiek pekajacego szkla. Chwycilam szklake po tyskim 0,5L i okazalo sie, ze szklo peklo rozno z dnem. Wiecie szklanke trzymalam w rece a dno zostalo na biurku. I czulam znow "obecnosc" kogos przy mnie, tyle, ze to nie byla jedna osoba..byt tylko kilka. Dodam, ze ta szklanka pekla, ale sie nie przewrocila, tylko dzwiek pekajacego szkla. Chcialam sprawdzic co sie stalo a na stole stal tylko kufel wiec go chwycilam a dno zostalo.
Bylam juz blisko wyjscia i byty mnie otoczyly? Daly znak, ze sa tym szklem czy to czysty przypadek? O ile ktos wytrwal do konca tego elaboratu, napiszczie co o tym sadzicie. Teraz sie trcohe boje przejsc na druga strone bo jak tam bedzie tlum ludzi to ja umre ze strachu :D
pozdrawiam cieplutko i licze na ciekawa wymiane zdan
|