|
"Jest zbyt wiele interakcji między nami, naszymi myślami, pragnieniami i obawami a otaczającym nas wszechświatem."
Pragnienia, obawy to też myśli, tak samo jak interpretacja otaczającego świata. Wiedza i myślenie są konieczne i warunkują wszystko, a nawet jeżeli czasem się zatrzymuje, to tylko dlatego bo nie jest potrzebne w danej chwili. Duchowość z tego robi kolejne cudowne doświadczenie i im chodzi tylko o więcej przyjemności, albo o kolejną rzecz z którą będzie można się utożsamiać i czuć się w ten sposób lepszym od innych. Praktyka kontrolowania myśli stanie się tylko kolejnym mechanizmem samokontroli.
Nawet jeżeli myślisz że jest tam jakiś "Ty", który sprawuje kontrole (duchowość), to jak się przyjrzeć dokładniej okazuje się to bzdurą, jest to tylko nabyta wiedza, interpretacja i nawet nie jest potrzebna do funkcjonowania tego organizmu, kontynuacja religijnego myślenia. Czym więcej "siebie, "siły woli", poczucia, pragnienia kontroli, czym więcej idei, tym więcej sprzeczności, które przysłaniają sygnały ciała, traci ono swoją integralność i wrażliwość.
Myślenie wtedy staje się narzędziem do rozwijania imaginacji o "sobie" i traci wiele z swojego praktycznego potencjału, przesadnie goni za czymś co zinterpretowało jako przyjemność i próbuje powtarzać.
Ale w dalszym ciągu nawet jeżeli otacza nas śmieciowa wiedza, to ciało niema wyboru i dalej musi z niej korzystać, bo to zapewni przetrwanie w tym społeczeństwie. Ale gdy następuje stopniowe zrozumienie tego psychologicznego uwarunkowania, to ten stan bycia w konflikcie z światem powoli zanika, jak i te poczucie izolacji, nawet i jedności (stworzone przez duchowość).
Energia, którą ludzie poświęcają na spełnianie swoich pragnień jest potrzebna do zaspokojenia potrzeb ciała, do przetrwania.
ale offtop zrobiłem xd
|