|
"prawie" to mało powiedziane :D naukowcy nawet nie wiedzą na sto procent czy Ziemia jest w środku pusta, czy wypełniona jakąś plazmą, czy uformowała się z pyłów, czy przyleciała z kosmosu, czy nie jest jakimś odłamkiem po katastrofie kosmicznej, itp... nie wspominając już o historii ludzkości...
chirurg, a dopuszczasz możliwość, że dobrze usmażony naleśnik może być niesmaczny? no właśnie x) a tak na serio teraz, dopuszczasz, że 2+2 to nie 4? Tu nie chodzi o nie zakładanie niczego, ale o otwartość na różne spojrzenia - wtedy to wypadkowe jest najbliższe prawdy. teoria wielkiego wybuchu nadal pozostaje tylko teorią, naukowcy co i rusz te teorie zmieniają na inne lub modyfikują stare, a co więcej przeciętny kowalski wierzy w tą teorię jak w świętą prawdę, nie wiedząc o tej teorii niemal nic (nawet nie zdając sobie sprawy, że to tylko teoria)... poza tym powstanie świata jest względnie ładniej opisane przez kabalistów, niż przez naukowców ^^.
ale ja nie wykluczam materialności... dopuszczałem taką możliwość, o której piszesz, ale już nie... zbyt dużo doświadczeń świadczy o istnieniu "tego czegoś"... być może jest to bardziej sprzężone z materialnością, niż interpretujemy, być może w jeszcze szerszym spojrzeniu wygląda to inaczej, niż interpretujemy, ale "coś w tym jest" i na ile możemy, na tyle badamy, pozostając otwartymi na różne możliwości... różnica jest taka, że współczesna nauka często dyskredytuje z góry coś, na co nie ma dowodu, zaś duchowość dyskredytuje całkowitą słuszność współczesnej nauki, bo zna naukę, plus coś poza tym, czego współczesna nauka nie sięga, a jednak jest to doświadczane...
|