|
Sedno naszej istoty nie jest do opisania w kilku zdaniach. W ogóle nie mieści się w słowach. Można jednak tego doświadczyć "zanurzając się w sobie" podczas kontemplacji. Jednak mogę spróbować słowami naprowadzić co nieco, czym to jest. Jest to nasz rdzeń, element pierwotny i trwały, świadomość, życie... Jest to coś nieobrośnięte w skórki uwarunkowań, coś czym byliśmy, jesteśmy i będziemy, choćby nie wiem co... Coś czego odwiecznie pragniemy i do czego realizacji dążymy, nawet gdy sobie z tego nie zdajemy sprawy. To jest wewnętrzny zew, wołanie, powołanie, przeczucie, wewnętrzna misja, sumienie, siła napędowa, motywacja, energia, życie...
Jakiej ekscytacji z kompleksów?
Owszem, jeśli człowiek identyfikuje się wyłącznie z zewnętrznymi uwarunkowaniami, to jakiś omam, iluzja siebie, lunatykowanie. Właściwy obraz płynie z równowagi pomiędzy niezakłóconą ekspresją własnego wnętrza, a kontrolowanym uwarunkowaniem zewnętrznym zgodnym z tą ekspresją.
Owszem, takie pytanie ma sens. Na przykład, gdy widzisz przed sobą staruszka, który się przewrócił, to pytanie weryfikuje czy mu pomożesz czy nie, a to niesie ze sobą dalsze konsekwencje. I stwierdzasz czy to, co zrobiłeś, podoba Ci się, czy dobrze się z tym czujesz (a zwykle, po rozłożeniu sytuacji na czynniki pierwsze, okazuje się, że dane uwarunkowania są powtarzalne i wspólne dla wszystkich, więc nie są pustą iluzją, ale obiektywno-subiektywnym tworem - tj. jednocześnie po części takim i takim), żeby na przyszłość nie tracić czasu i energii i nie zastanawiać się nad tym znowu, tylko od razu działać. Czasem ocena jednak nie jest słuszna za pierwszym razem, wtedy z czasem ulega przemianie i tak postępuje ewolucja, nauka. Ale człowiek jest istotą wielowymiarową i tak jest potencjałem każdej z możliwości (np. w powyższym przykładzie pomocy, lub jej odrzucenia, dziadkowi), a zarazem jedną z możliwości - tą wybraną. Człowiek jest zarówno obrazem siebie z przeszłości, a zarazem plastycznym potencjałem z teraźniejszości. Równowaga. Popadanie w którąkolwiek ze skrajności prowadzi do pewnych zaburzeń (dlatego i Twoja teoria dopuszcza sporo wyjątków [jak ten, który sam podałeś wyżej, że w pewnych warunkach trzeba myśleć o wyglądzie]).
|