Sęk w tym właśnie, że określają inne punkty z pozoru takie same. Ja mówię o jednym, Masa wyobraża sobie, że o drugim i stąd nieporozumienie. Gdybyśmy mówili o tym samym zapewne byśmy się zgodzili, bo wszyscy jesteśmy z grubsza tacy sami. Tylko mamy inne doświadczenia i inne skupienie w danym momencie. Ale widzę, że Masa zarzuca mi zło w intencji, które nie występuje, a więc chce dobrze, tak jak i ja, więc przyczyna niedogadania się leży w czymś innym...
Dużo piszesz, ale mam wrażenie, że to lanie wody. Zszedłeś na temat o zwierzętach, o doświadczaniu świadomości, ale jak to się ma do tematu? A także dalej przeczysz sobie raz pisząc, że trzeba złu pozwolić być, a raz że trzeba mu przeciwdziałać.
Napisz tak dla odmiany prosto i bezpośrednio proszę, ale zdecydowanie, a nie wahasz się między dwoma sprzecznymi stanowiskami, samemu nie przyjmując konkretnej postawy i zarzucając mnie, że taką czynię. Także dla Ciebie należy tolerować gwałciciela i pozwolić mu się "zabawiać" czy bronić ofiary gwałtów?
I zważ, że gdy np. Ty nie będziesz gwałcił, a wszyscy wkoło owszem, pilnowanie tylko własnego nosa nie uchroni Twojej córki przed zgwałceniem.
Jeśli brak spiny oznacza mieć wyjebane na cudzą i własną krzywdę (choć gdyby własna wystąpiła mniemam inaczej byście śpiewali, albo wystąpiła a w ten sposób po prostu tłumicie własne wyrzuty bezsilności, że się poddaliście tak wcześnie), a spina oznacza troskę o dobro na świecie, to uważam to za słuszne i czerpię nawet niewypowiedzianą dumę i zadowolenie z bycia spiętym. Ba! W takim wypadku wolę być spięty jak kij w du***, niż luźny jak zużyta dętka! Jak dla mnie,
taki ten Twój fart.
Pozdro.