Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
> Pozory A Szczerość
Pavveł
post 26.08.2015 - 11:14
Post #1


Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901




Tak mnie jakoś natchnęło na taki temat. Ile i w czym pozorów w dzisiejszym świecie i mentalności współczesnego człowieka i dlaczego... i gdzie podziała się szczerość, zarówno w stosunku do innych i do siebie.
Jakie są ludzkie intencje i dlaczego i jak one się mają do tego, co ludzie myślą i robią (a może w ogóle się nie mają, o dziwo). Temat otwarty.

Zacznę przykrym spostrzeżeniem, że ludzie w dzisiejszych czasach niestety w wielu przypadkach patrzą na okładkę, zapominając o treści, karmią się pozorami, szpanują i ulegają szpanowi, nawet gdy sądzą, że nie (albo tak sobie przynajmniej tłumaczą, oszukując się). Bo ile uwagi skupia się na tym, by dobrze wyglądać, a szczególnie lepiej od kogoś, od konkurencji w pracy czy do serca drugiej osoby. Ile uwagi wkłada się by być lepszym tylko dlatego, a nie dla siebie samego, z korzyścią dla siebie i otoczenia. Ile uwagi wkłada się, by zabłysnąć, nawet gdy nie współgra to z naszym wnętrzem. Ile uwagi poświęca się tytułom, jakby one coś naprawdę znaczyły. Ile uwagi poświęca się chwilowym błazenadom, zapominając o trwałych i wartościowych rzeczach.
Zauważyliście, że ludzie więcej uwagi poświęcają pieniądzom, niż temu do czego one służą? Pieniądze dziś stały się celem samym w sobie, a nie obiektem pośrednim mającym służyć ludzkiemu dobru. Dziś, jeśli można zarobić na szkodzie drugiego człowieka, czyni się to otwarcie i z przyzwoleniem, a nawet wsparciem rządu, paranoja.
Podobnie dla ludzi liczy się rytuał małżeństwa i obrączka na palcu, gdzie i tak wiele małżeństw się rozpada, zamiast liczyć się to co jest w sercach dwojga ludzi. Dziś liczą się certyfikaty i tytuły, podczas gdy niewiele odzwierciedlają one faktyczną wiedzę i umiejętności. Dziś liczą się kontakty (niejednokrotnie zdobywane przy zbiorowej libacji), układy i układziki, a nie rzetelność, szczerość, zaangażowanie, uczciwość i dobra wola.
Ludzie wielbią idoli, którzy są głośni i sprawiają wrażenie, że mają coś do powiedzenia (a sami nie mogą ze sobą wytrzymać, dlatego skupiają usilnie uwagę innych, by się nią karmić), zamiast naśladować ludzi, którzy nie dbają o zewnętrzne pozory, ale są wierni swoim zasadom i wytrwale dążą do czegoś, chcą zbudować coś co jest trwałe, dobre i się liczy. Gdy poruszyć w dzisiejszych czasach w wielu gronach ludzi jakiś ważny temat, np. fakt zalewania kontynentów przez topniejącą wodę, albo trujące jedzenie, wyzysk i kontrola umysłów, to większość weźmie Cię za wariata. Dopóki ich te problemy bezpośrednio bardziej nie dotkną (niektórzy mają szczęście, że ich to tymczasowo w mniejszym lub większym stopniu omija). Ale wcześniej nabawisz się przykrości zostając wyrzutkiem społeczeństwa i nie znajdując u niego zainteresowania, scenariusz apokalipsy może się szybko spełnić, a wtedy na nic już jego akceptacja i zainteresowanie.
A właśnie a propos apokalipsy. Wiecie, że apokalipsa z greki nie oznacza wcale końca świata? Oznacza dosłownie - odsłonięcie kurtyny. W końcu może maski i pozory opadną i ludzkość stanie się bardziej szczera, wobec siebie i innych... bardziej ludzka.
Profile CardPM
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
Vamdou
post 26.08.2015 - 16:50
Post #2

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 179
Dołączył: 04.10.2011
Nr użytkownika: 8595




To już jest kwestia indywidualnej oceny, które doświadczenie jest lepsze, a które gorsze. Dla kogo? Z czyjej perspektywy? Zresztą to wszystko są wartości i oceny. Czy jakieś doświadczenia są dobre czy złe, potrzebne czy nie. Dla jednej osoby będą takie dla innej przeciwnie, bo każdy jest na innym poziomie i potrzebuje, skupia się na czymś innym. Nie ma jednego, jedynego wzorca, według którego wszyscy powinni podążać.

Nie dałbym sobie uciąć ręki jak każdy, wiadomo, ale skąd Ty wiesz NA PEWNO, że obcięcie sobie ręki byłoby błędem? Doświadczyłeś czegoś takiego? Pewnie jak większość osób myślisz sobie, że to by było naprawdę przej****e. Same czarne wizje. Np. o połowę mniej samodzielności, utrata pracy, narzeczonej/żony i w ogóle katastrofa. A tak naprawdę, to mogłoby się to wszystko potoczyć na tysiąc różnych sposobów. Może dopiero wtedy Życie naprawdę by się zaczęło. Nie ważne. Chodzi mi o to, że dopiero z perspektywy czasu można stwierdzić, czy coś było błędem czy jednak nie.

Nawiążę jeszcze do tego ZŁA, bo wydaje mi się, że to Cię najbardziej boli i oburza, że tylu jest biernych. Pamiętaj, sam świata nie zbawisz. Możesz próbować, jeśli masz taką ochotę, poczucie misji lub coś w tym stylu. Jeśli dzięki temu się w jakiś sposób spełniasz to dobrze. Ja np. nie mam takiej misji albo nie chcę tego robić na siłę, za jednym zamachem i pozbawiać świat całego zła. Jesteśmy na różnych etapach po prostu.

CYTAT(Pożeracz Chmur @ 26.08.2015 - 16:52) *
Dla mnie celem jest (...)

No właśnie – DLA CIEBIE. Może nie każdy chce tworzyć i doświadczać szczerego piękna. I może nawet nie mieć nic przeciwko temu. Po prostu przeżył już kiedyś ten etap – doświadczył go i teraz np. woli doświadczać szczerego cierpienia albo… ot, zacząć sadzić marchewki :)

Profile CardPM
+Quote Post
Pavveł
post 26.08.2015 - 17:22
Post #3


Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901




Vamdou
Pożeracz Chmur

To już jest kwestia indywidualnej oceny, które doświadczenie jest lepsze, a które gorsze. Dla kogo? Z czyjej perspektywy? Zresztą to wszystko są wartości i oceny. Czy jakieś doświadczenia są dobre czy złe, potrzebne czy nie. Dla jednej osoby będą takie dla innej przeciwnie, bo każdy jest na innym poziomie i potrzebuje, skupia się na czymś innym. Nie ma jednego, jedynego wzorca, według którego wszyscy powinni podążać.

Nie chodzi mi o wyobrażenie dobra. Chodzi mi o obiektywne dobro. Takie, które niezależnie od tego, co kto ma pod czerepem, rozpłakałby się z radości jednakowo, gdyby tego doznał. Tak jak chemia - możesz być bardzo inteligentnym człowiekiem, a upijesz się to i tak staniesz się kretynem.


Nie dałbym sobie uciąć ręki jak każdy, wiadomo, ale skąd Ty wiesz NA PEWNO, że obcięcie sobie ręki byłoby błędem? Doświadczyłeś czegoś takiego? Pewnie jak większość osób myślisz sobie, że to by było naprawdę przej****e. Same czarne wizje. Np. o połowę mniej samodzielności, utrata pracy, narzeczonej/żony i w ogóle katastrofa. A tak naprawdę, to mogłoby się to wszystko potoczyć na tysiąc różnych sposobów. Może dopiero wtedy Życie naprawdę by się zaczęło. Nie ważne. Chodzi mi o to, że dopiero z perspektywy czasu można stwierdzić, czy coś było błędem czy jednak nie.

Skomentuję to tak - to czemu jeszcze sobie jej nie uciąłeś/nie utniesz?


Nawiążę jeszcze do tego ZŁA, bo wydaje mi się, że to Cię najbardziej boli i oburza, że tylu jest biernych. Pamiętaj, sam świata nie zbawisz. Możesz próbować, jeśli masz taką ochotę, poczucie misji lub coś w tym stylu. Jeśli dzięki temu się w jakiś sposób spełniasz to dobrze. Ja np. nie mam takiej misji albo nie chcę tego robić na siłę, za jednym zamachem i pozbawiać świat całego zła. Jesteśmy na różnych etapach po prostu.

Może i zbawiłbym, w końcu to nie kto inny, jak jednostki zmieniają historię, wszystko zaczyna się od jednostek, opiera się na jednostkach i buduje się dzięki jednostkom. Skoro jednostki mogą czynić dużo zła, to jednostki też mogą czynić dużo dobra.
Poza tym funkcjonuje jeszcze efekt domina. Gdyby tak więcej osób myślało tak jak ja, wówczas świat byłby piękniejszym miejscem. A że większość usprawiedliwia się tak, jak Ty, świat jest taki piękny, jaki jest teraz.
I nie chodzi mi o własne spełnienie, jako pomagacz. Wolałbym nie musieć tego robić, żeby już wszystko było w porządku i móc spokojnie zająć się własnym życiem. Fajnie dodatkowo byłoby, gdyby pewne czynniki tej cywilizacji mnie w tym nie ograniczały. Można więc próbować zmienić tą cywilizację, albo dla siebie, własnego dobra i wygody, albo dla obopólnego dobra, jeśli jest się altruistą, ale w zasadzie na szerszą skalę to dobro jednostek i ogółu są ze sobą i tak powiązane. Nie chodzi o czynienie dobra, dla samego chełpienia się tym przed kimś czy przed sobą. Chodzi o zasady i staranie się osiągnięcia efektu i możliwość cieszenia się nim i danie jej innym.
Na pewno dochodzi jakaś duma czy satysfakcja z dobrze wykonanej roboty, jeśli taka jest, ale to chyba normalne. Wydaje mi się z kolei, że nienormalna jest obojętność na powszechną krzywdę i ogólnie niedorozwiniętą konstrukcję cywilizacji.
Mądry jest pewien komentarz, odnośnie podobnej kwestii, niestety nie pamiętam czyjego autorstwa. Mianowicie mówi on o tym, że bardzo przykre jest, że ludzie potrzebują jakiejś obietnicy nagrody w niebie, żeby czynić dobro, a nie mogą robić tego dla samego dobra. Jeśli rzeczywiście potrzebują jej i nie mogą tego robić dla samego dobra, to coś jest z nimi nie tak.
Tak więc jeśli nawet sam świata nie zbawię, to zamierzam podjąć ku temu walkę. Nawet jeśli nie dane mi zwyciężyć, to i tak zamierzam przyjąć tą właściwą stronę, a nie jak chorągiewka na wietrze tą wygraną, co tylu ludzi robi, mimo że ta strona, która wydaje się wygrana, jest jest tak okropna.
Czy ludzie potrzebują gwarancji zwyciężenia i profitów w przyszłości, żeby czynić dobro na Ziemi, żeby stanąć po właściwej stronie?
Dobrze powiedział Korwin Mikke, że kiedyś ludzie byli gotowi walczyć i ginąć w obronie zasad i wartości, a dziś ludzie dobrowolnie dają się robić w ograniczonych niewolników, tylko w zamian mówią: "Just pay me enough". Żeby jeszcze tylko naprawdę płacili i żeby te pieniądze coś dały...


No właśnie ? DLA CIEBIE. Może nie każdy chce tworzyć i doświadczać szczerego piękna. I może nawet nie mieć nic przeciwko temu. Po prostu przeżył już kiedyś ten etap ? doświadczył go i teraz np. woli doświadczać szczerego cierpienia albo? ot, zacząć sadzić marchewki :)

Szczerze w to wątpię. Jeśli ktoś już doświadczył piękna i stwierdził, że to jest nudne, to musi znaczyć tylko tyle, że było to tylko średnio piękne piękno i nie doświadczył jeszcze większego piękna, albo doświadczył go za mało.
Chciałbym zwrócić uwagę na to, że zwykle jeśli ktoś czyni celowo cierpienie, to nie sobie, a innym.
Nawet asceci czy emo, mimo że ściągają celowo na siebie cierpienie, to żeby wyciągnąć z niego pewną radość, a więc to nie do końca cierpienie w ich przypadku. To tak jak słuchanie smutnych piosenek - nieraz sprawiają więcej radości czy ukojenia, niż te skoczne, szczególnie gdy mamy adekwatny do nich nastrój.
Tak więc ludzie ogólnie lgną do szczęścia, do radości, do piękna... tylko różnie je interpretują. Jednak uważam, że jest coś takiego jak obiektywne piękno, a subiektywne ludzkie opinie piękna są jedynie jakimś jego lepszym lub gorszym przybliżeniem.
Sadzenie marchewek jest piękne ^^.
Profile CardPM
+Quote Post



Go to the top of the page
Start new topic