CYTAT(Vamdou @ 26.08.2015 - 20:05)

Nie wiem, czy w ogóle jest możliwe coś takiego jak OBIEKTYWNE DOBRO albo OSTATECZNE PIĘKNO. Co to w ogóle znaczy? I mam tu na myśli wyższe kategorie poznania, jakieś postrzeganie pozazmysłowe, a wcale nie to, co możemy poznać naszymi ziemskimi/fizycznymi umysłami, które myślę, że bardzo łatwo zmanipulować lub zauroczyć, że coś jest takie albo inne. Myślisz, że w ogóle można by się było nasycić takim PIĘKNEM?
Można by powiedzieć, jeśli spojrzeć pod odpowiednim kątem, że nic nie wiemy. Poza tym, że coś czujemy. A co w związku z tym? Nie wiemy. Bo wszystko inne to tylko, albo i aż, teorie.
Ale główkując wydaje mi się, że jest coś takiego. Co to znaczy? Nie ma sensu próbować tego zawrzeć w słowach. Jak widzisz coś bardzo pięknego, to nie masz na to słów, chyba że tylko "ach", a co dopiero mówić o ostatecznym czy obiektywnym pięknie :) Tym bardziej tak sądzę, że odnoszę wrażenie, że doznałem w życiu już paru takich intensywnych skrajnych doznań, które pretendowałyby choćby na stan w jakimś stopniu bliższy temu absolutnemu, niż standardowe ziemskie, i na tyle wyższy od tych standardowych, że wyróżniający się na tyle, by zasługiwać na wyróżnienie.
Też mam na myśli wyższe kategorie poznania, wykraczające poza słowa i materialistyczną logikę, a ogarniające abstrakcje i odczucia na poziomie także niewyjaśnialnym przez owe słowa i logikę, acz wyczuwalnym.
Co do nasycenia się, zastanawiam się. Z jednej strony to byłoby tak piękne, że nie. Z drugiej strony życie to ciągła zmiana i ruch, więc w obrębie jakiś koordynatów musiałaby się ona zmieniać, trzeba by tworzyć ciągle coś nowego, albo i wracać do starych doznań od czasu do czasu, ale nie utrzymywać ich w całkowitym zastoju. Jednak byłoby to wszystko na takim poziomie, że nigdy nie byłoby nam dość i zawsze chcielibyśmy już tam pozostać.
CYTAT(Vamdou @ 26.08.2015 - 20:05)

W tym wszystkim, co obserwujesz dookoła przejawia się Nieskończoność. Przede wszystkim różnego rodzaju możliwości. To, że rzeczywistość wygląda tak, jak aktualnie wygląda jest wyborem NAS WSZYSTKICH. Zarówno poprzez działania, jak i myśli i energie, które wysyłamy w świat. Możesz, walczyć o to, by jak najwięcej osób zechciało zmienić swój sposób myślenia, ale nie możesz sprawić, by zechcieli czynić w określony sposób, jeśli sami nie będą tego chcieli. Wszystko możesz. Ja mogę wszystko. Oni mogą wszystko. Ostatecznie i tak chodzi o doświadczanie. I wszystko się rozchodzi o subiektywne postrzeganie, etykietkowanie i ocenianie. Ty widzisz zło na świecie i na nim się skupiasz w jakiejś tam części. Ale piszesz, że chcesz doświadczać piękna. Więc po co skupiasz się na tym co piękne nie jest?
Bo nie zakładam różowych okularów i nie nazywam gówna cukierkiem. Patrzę realnie.
Jeśli uważasz, że jest tak pięknie, to czy tak wspaniale czujesz się gdy Twój szef Cię karci, a sam popełnił błąd, a jak wylecisz to jesteś na lodzie? Jeśli uważasz, że tak masz na wszystko wpływ, to czemu (zakładam dla przykładu) nie masz wymarzonej kobiety, stabilnego statusu finansowego, fajowego domu, samochodu, basenu i jachtu? Nie chcesz? Nie wierzę. Przecież wystarczy tylko zdecydować się, zgodzić się by to mieć x)
Czy wyborem ofiar różnego typu przemocy jest cierpienie tego wszystkiego? Można tak to tłumaczyć, że same to wybrały ich dusze - tak można wszystko tłumaczyć i usprawiedliwiać dalszą obecność zła, obojętności i spartaczonej roboty. A pytałeś ich dusze, że wiesz że tak wybrały? A nawet jeśli, to co z tego że dusze wybrały, skoro to te dzieci cierpią, a nie ich dusze i te dzieci nie chcą tego doświadczać? Może jest tak, jak piszesz, a może nie. Nie wiem. Ale wiem, że inni też nie wiedzą. Tylko tak gadają.
Skupiam się zarówno na dobru i złu. Staram się czynić dobro i zaradzać złu. I trudno mi sobie wyobrazić, żeby ładne było ciągłe delektowanie się różnymi pięknościami, gdy jesteśmy całkowicie cały czas, mimo że świadomi tego, obojętni na to, że tuż obok nas umierają z głodu dzieci błagające o bochenek chleba, umierają hurtowo porywane, wywożone za granicę, sprzedawane, gwałcone i zabijane dziewczyny, gdzie ludzie są wyzyskiwani i wykorzystywani przez całe życie, że żyją w kiepskich warunkach, w ciągłym stresie i nie mają czasu dla siebie i żadnych możliwości w tym świecie, itp. itd. To nie jest wcale ładne. I teoretycznie czasem nie mamy na to wpływu. Czasem to nie nasza sprawa, jeśli ktoś nie walczy o coś, nie chce zmian, to czemu my mamy o to walczyć. Czasem tak jest. Ale czasem jest inaczej, że mamy wpływ i że ludzie chcą zmian, a nie mogą, albo też że jest to nasza sprawa, a mimo tego i tak wtedy nic nie robimy, nawet się nie staramy, nie próbujemy.
Nie doświadczysz też piękna, jeśli będziesz olewał nieład dookoła Ciebie. Jeśli masz bałagan, trzeba go posprzątać, a nie udawać że go tam nie ma. Ot, cała filozofia. A ci wszyscy pseudooświeceni mówią, że bałagan to iluzja, nie ma odpowiedzialności, usiądź na środku kupy brudu, sraj pod siebie i ciesz się tym wszystkim. Widać różni ludzie mają różne definicje piękna, a o gustach ponoć się nie dyskutuje :/ No cóż, mogę jedynie współczuć takim osobom, bo widać nie zaznały niczego piękniejszego w życiu i dlatego do tego nie dążą...