|
Kiedy wychodziłem to zawsze to zaczynało się właśnie od brzucha, tam zawsze najpierw pojawiało się napięcie. Co to jest?, może jakieś miejsce przyblokowane w niefizycznym ciele przez które energia nie może swobodnie przepływać. Co do medytacji kiedy jeszcze medytowałem, to w pozycji sawasany, leżąc na plecach wyłączałem po prostu myśli. Nie wnikając już w nie jako takie, tylko obserwowałem je w napięciach pojawiających się na twarzy, każda myśl która się pojawiała tworzyła odczuwalny grymas, nie przywiązując do nich uwagi porostu dalej się relaksowałem rozluźniając te miejsca. Efekty były naprawdę niesamowite, także jak z tym brzuchem masz podobnie to może i taka metoda wyłączania myśli Ci się sprawdzi. Pozdrawiam serdecznie i kłaniam się nisko.
Ps: Co do archontów, to raczej długotrwały proces kiedy człowiek, zaczyna działać samo destrukcyjnie a nie jedna chwila w medytacji która tobą wstrząśnie.
|