|
Niekoniecznie zacznie szaleć Pigs, jeśli masz odniesienie i oparcie na doswiadczeniu, ktore opiera sie na innyc zmyslach, niż poznaniu słownym. Majin, może masz niedokonca drożną czakrę na brzuchu... Sprobuj moze zastosowac na nia mudre (wujek Google pomoże). Ja wtedy czuje wibrowanie. Co do archontow, mialas juz z nimi jakies doswiadczenia czy po prostu sie ich obawiasz na zaś? Co do innego spojrzenia na owych "archontów" to polecam poczytać blog naszej forumowiczki Vesanyi, pod adresem: ciemnanoc.pl Czasem to nie archonci sa przyczyna zla, a ludzka głupota/niewiedza, bierność i ignorancja. Wypierajac z siebie zło, ktore jest skutkiem naszych błędów, i obwiniajac za nie jakies niewidzialne nie wiadomo czy istniejace istoty, prowadzi to do rozwarstwienia rozumowania na dualne i utkniecia w blednym kole. Dopiero po przyznaniu sie przed soba ze to część nas samych, mozna przejac nad tym kontrole i uzdrowić. Tak jak Ged z Siedmiu Olch, Czarnoksiężnik z Archipelagu (książka Ursuli K. Le Guin) uciekał przed własnym cieniem (UWAGA SPOILER :P), a ten go dopadal za każdym razem i Ged ledwo uchodzil z życiem. Ale sytuacja sie odwróciła, gdy sam zaczął ścigać cień. Wtedy cień nie był już taki mocny, a Ged nie tracił energii na ucieczkę i strach i przejmując inicjatywę, miał korzystną pozycję w starciu. Cień znał prawdziwe imię Geda i za jego pomocą mógł pozbawić go mocy i przejąć nad nim kontrolę, zaś nikt nie znał prawdziwego imienia cienia, by zrobić to jemu. Gdy doszło do ostatecznego starcia cień wypowiedział prawdziwe imię Geda, lecz jednocześnie Ged wypowiedział to samo imię. Zrozumiał bowiem, że cień też je nosi. Cień jest częścią niego samego. I tak przejął kontrolę nad cieniem, który poszedł tam gdzie jego miejsce. Ged tak stał się pełny i uzdrowiony, gdyż zrozumial swoje słabości i błędy i dzięki temu mógł je przezwyciężyć. To piękna i bardzo mądra metafora.
|