|
No ciekawa historia...
Nie można jednak wykluczyć, że to po prostu taki rok... Przyjaciele okazali się nie być wcale przyjaciółmi, więc to też coś dobrego poniekąd, bo nas czegoś uczy, jak wygląda prawdziwa przyjaźń i że należy o nia dbać, doceniać i szanować... Co do wypadków się zdarzają... Życzenia także się spełniają, tak nieraz bywa, ale jeśli pochodzą z myśli, które nie współgrają z duszą, wówczas okazuje się, że były wynikiem schematycznego myślenia przyjętego z zewnątrz, co przynosi rozczarowanie i także pewną lekcję (coś jak np czasem zakup drogiego niepotrzebnego telewizora)... Co do snów i narastającej złości i znieczulicy, jest to niestety dość powszechne zjawisko w dzisiejszym świecie, jako że jest wiele powodów by dostać kurwicy w tej chorej cywilizacji i nieraz nie widzimy innego ratunku, jak tylko się na to wszystko zamknąć... taka choroba cywilizacyjna...
Nie można też wykluczyć, że coś więcej jest na rzeczy, tak jak piszesz. Mam kolegę, który idzie właśnie do zakonu Jezuitów i mi opowiadał, jak raz pewien chłopak, który coś niecoś interesował się różnymi rzeczami, poprosił go o pomoc. I tak razem bodajże w parku zaczęli się modlić i jak ten mój kolega zaczął modlitwę Ojcze Nasz, to tamten chłopak, nagle zmienił mu się wyraz twarzy na taki zlowieszczy i zlowrogi i wkurzony, i krzyknal do kolegi "zamknij sie!" o.O' ... Może spróbuj zmawiać Ojcze Nasz, jeśli coś się przyczepiło to tego nie zniesie ;) Indianie wierzą, że dym i pewne zapachy odstraszaja złe duchy, możesz zapalić kadzidełka czy świeczki zapachowe :) przynajmniej będzie mile pachniało, a to juz samo w sobie moze pomóc w walce z demonami ;P Co jeszcze może pomóc? Wyrażenie woli, intencji że nie zyczysz sobie takich interakcji... co więcej możesz wizualizować pozytywna energie, wspominać i budować i poszerzać w sobie pozytywne , dobre doznania... Nie walcz z tym, bo to wówczas tak, jakbyś sam nadawał temu mocy i przyzwolil na dzialanie, co więcej sam zaatakowalbys, co wymaga gniewu i zlosci, wiec uczynilbys zlo i tylko wzmocnil tego ktosia... Po prostu mowisz mu stanowczo, nie ma takiego tegowania i tyle :3 Nie czuj do niego gniewu, złości czy obrzydzenia, staraj sie za to zrozumieć, wspolczuc i wybaczyc, a nastepnie jeszcze bardziej wspolczuc az do podziwu i poczucia bliskosci i braterskosci jaka laczy WSZYSTKIE istoty. Nie szukaj roznic, znajdz wspolne cechy, nie szukaj powodow do nienawiści, znajdz powody do milosci. Wowczas nie tylko pozbedziesz sie ataku jak reka odjal, ale jest też szansa, ze uleczysz ktosia ^^ :) Bo jesli jest "zly" to jest wieksze prawdopodobieństwo, że po prostu jest schorowany i zagubiony... Jak chcesz więcej na podobny tenat, to polecam blog ciemnanoc.pl, tam autorka ma troche podobne podejscie do mojego i momentami calkiem interesujące. Kiedy olewasz zaniedbane, odrzucone czy niesprawiedliwie osadzone dziecko, ono bedzie krzyczec i krzyczec coraz glosniej, az sie wkurzy i bedzie zbijac dzbanki, szklanki i talerze, tupac nogami i trzaskac drzwiami... Podobnie z aspektami naszej lub tez zbiorowej świadomości. One domagaja sie sprawiedliwej uwagi, a to my nieraz zachowujemy sie glupio i jak swinie, a osadzamy ich. Warto przerobic sobie taka autoanalize. Tez jesli miales jakiea szczegolne doswiadczenia, jak jakies "zabawy" w wywolywanie duchow, itp. to warto by bylo bys nie ukrywal tego, latwiej bedzie wtedy stwierdzic co sie dzieje. Jak coś, to pisz.
Trzymaj sie cieplo i pozdrawiam! ^^ :)
|