|
Biorąc pod uwagę, że większość bierze mnie za pesymistę :) Może poniekąd coś w tym jest, to jednak naskuteczniejsza obroną przed przybiciem jest śmiech, śmiech i jeszcze raz śmiech. A sam polecam praktykę, którą stosuje u siebie. Jak pojawi się pesymistyczna myśl, zastawiam się gdzie jest jej źródło i staram się zastępować ją pozytywną, albo choć neutralną. Taki nieskończony dialog ze sobą. Działa i na stałe podnosi morale jak i motywację. Daje również możliwość wyłapania "cudzych" myśli, których jest bardzo wiele. To nie jest tak, że jak przychodzi do nas jakaś smutna myśl, to że my ją na pewno wyprodukowaliśmy. Często ją usłyszymy mimochodem, albo ktoś specjalnie nam ją wysłał :D
|