|
Te powyższe rady myślę są bardzo cenne i przypatrz się im Drag0n. Jednak jeśli to nie pomoże, może przyczyna leży głębiej... Jeśli podążanie w innym kierunku, niż ten strach i marazm, nie działa, wówczas spróbuj zmierzać właśnie ku strachowi. Niby paradoks, ale to ma sens. Nie chodzi tu o to, byś się wykończył, o nie. Chodzi o to, byś nie uciekał przed tym, co Cię goni i chodzi za Tobą krok w krok - Twoim własnym cieniem. Musisz stawić mu czoła. Nie neguj tego, co pod jego postacią czujesz, nie zapieraj się, a wczuj się w to i doświadcz raz a dobrze, żebyś nie musiał już tego robić w przyszłości, by się to za Tobą tyle nie ciągnęło. Temu, co Cię bodzie, trzeba spojrzeć prosto w oczy. Taka mądra metafora była zawarta w pewnej książce fantasy autorstwa Ursuli K. Le Guin, pt.: "Czarnoksiężnik z Archipelagu". Ów mag, imieniem Ged, będąc młodym i głupim, z powodu wybujałego ego przywołał niechcący złą istotę - cień. Ten cień był bardzo silny i o mało go przy tym nie zabił, lecz z pomocą arcymaga udało się ów cień na jakiś czas odpędzić, lecz nadal podążał za Gedem, by go dopaść, zabić i przejąć jego ciało i moc, a wówczas stałby się przepotężny i stanowił przeogromne zagrożenie dla całej ludzkości. Przez to Ged uciekał przed cieniem, a ten kilka razy go dopadał i za każdym razem Ged ledwo uchodził z życiem. W którymś momencie Ged dostał radę od swojego potężnego, acz bardzo skromnego mistrza Ogiona (co znaczyło Szyszka [bodajże jodłowa]), która brzmiała, by przestał uciekać przed cieniem, ale by zaczął go gonić ;> Z początku wydawałoby się absurdalny pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Gdy Ged zaczął ścigać cień, cień zaczął uciekać przed Gedem i osłabł, za to Ged nie tracąc energii na ucieczkę i strach, wzrósł w siłę. W tym świecie przestawionym w książce ludzie i rzeczy miały swoje tzw. prawdziwe imiona, gdzie gdy ktoś je poznał i wypowiedział, mógł zawładnąć nad tą rzeczą. I tak, mimo że magowie znali bardzo wiele prawdziwych imion, nikt nie znał prawdziwego imienia cienia, lecz cień znał prawdziwe imię Geda. Gdy przy pewnym spotkaniu wypowiedział je, Ged został sparaliżowany i niemocny i znów ledwo uszedł z życiem. Jednak tym razem, gdy Ged ścigał cień i w końcu spotkali się, tym razem było inaczej. Gdy cień rzucił się na Geda, a Ged na cień, cień zaczął wymawiać prawdziwe imię Geda. Jednak w tym samym momencie Ged wypowiedział TO SAMO IMIĘ. Okazało się, że cień był cieniem Geda i dlatego nosił to samo prawdziwe imię i Ged uświadomiwszy to sobie nie tylko nie miał już przed czym uciekać, ale przejął kontrolę nad swym własnym cieniem i mając nad nim władzę, mógł świadomie przerobić swoje luki i błędy. I choć to "tylko" książka fantasy, to niesie bardzo mądrą lekcję. Może i Tobie się przyda ^^. Proszę spróbuj w tej kolejności, jak Ci napisałem - najpierw analiza zewnętrzna, porównanie do innych ludzi i ich cierpień, próba zabrania pupy w troki i wzięcia się do działania, itp. Jeśli to nie działa, wówczas być może trzeba sięgnąć głębiej, wtedy staw czoła swoim cieniom i przypatrz się im. Jeśli z kolei to też nie będzie do końca skuteczne, wówczas może rzeczywiście potrzebujesz obrony przed jakimiś bytami, tak jak zostało napisane w tytule tego tematu... Wtedy rób dookoła siebie bariery energetyczne ze świetlistej energii, która nie przepuszcza nieczystych, niemiłych intencji i energii. Możesz zrobić jej kilka warstw, np. jedna ściśle przylegająca do Ciebie, a druga wstępna, jako kula/bańka dookoła Ciebie. Możesz tą przestrzeń w środku wypełnić też rozproszoną świetlistą energią czy "pyłem" z niej, żeby ten cały twór energetyczny nie tylko blokował negatywy, nie tylko przeciwdziałał, ale też by działał pozytywnie, co samo w sobie przeciwdziała negatywom, nawet skuteczniej, niż odgradzanie się od nich. Także rób te dwie rzeczy, nie dopuszczaj do siebie tych złych energii / bytów, i wypełniaj przestrzeń w sobie i wokół siebie wizją jak najzajebistszej dobrej energii. Możesz też grzecznie! wyrazić wolę, że nie chcesz i nie życzysz sobie, żeby na Tobie żerowały. Grzecznie, bo gdy użyjesz agresji, to nadasz im tylko mocy i dasz im pożywkę i punkt zaczepienia dla nich. A Ty chcesz ich stamtąd wypędzić, a nie zachęcać, urządzać gniazdko i zaopatrywać w energię, a siebie osłabiać. Jeśli wypełnisz się błogą, dobrą, świetlistą, miłosną, itp. energią, wówczas same, jeśli nadal będą chcieli prowadzić taki tryb życia jak dotąd, odejdą... Możesz ich poczęstować nawet wiązką pozytywnej energii na odchodne :) Nie bój się, że będziesz miał jej mało, bo gdy przestaną z Ciebie ssać, zobaczysz jak jej nagle przybędzie i zmieni się Twoje samopoczucie i wszystko dookoła :) Pozdrawiam ^^.
|