Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
> Psi (Ψ)
Pavveł
post 09.10.2015 - 15:40
Post #1


Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 3855
Dołączył: 18.03.2008
Nr użytkownika: 3901




Nie macie wrażenia, że człowiek posiada pewnego rodzaju inne "mięśnie" takie, jak odpowiadający np. za kreatywność? Im częściej staramy się myśleć kreatywnie, tym łatwiej i efektowniej nam to wychodzi, mimo że początki, jak i każde wywindowanie poziom wyżej naszych zdolności kreacji, są trudne i męczące psychicznie, a pośrednio i fizycznie.
I podobnie, jak taki "mięsień kreatywności", człowiek posiada też "mięśnie" wyobraźni, empatii i pewnie wiele innych, a wśród nich także... energii Psi (czy też Chi, Ki, Kundalini, Duch Święty, energia kosmosu, energia Ziemii, energia psychiczna, energia fizyczna, energia seksualna, energia, życie, miłość, itp. itd.). I mam wrażenie, że od stopnia rozwinięcia tego mięśnia zależy naprawdę dużo w naszym życiu. Począwszy od samopoczucia, przez odbieranie bodźców, percepcję i świadomość, po światopogląd, wydarzenia i działania, a kto wie, może i rzeczy takie, jak psychokineza, telepatia i tym podobne...
W każdym razie człowiek o słabych możliwościach odbierania, przetwarzania i ukierunkowywania energii, wyłącza wiele modułów, tak aby utrzymać te podtrzymujące go jakkolwiek przy życiu. Człowiek mający grypę, albo otruty czuje się okropnie, słania się, nie jest w stanie się skoncentrować i zrobić wielu rzeczy, choć jego podstawowe funkcje życiowe działają, to jednak co to za życie? Wyobraźcie sobie teraz, że w podobnym sensie, tylko energetycznym, mniej lub bardziej w takiej sytuacji znajduje się większość nas ludzi na Ziemi. Stąd zachwiania równowagi, spięcia i cierpienie. Bo umysł nie potrafi sam przejąć funkcji nadrzędnych i ogarnąć tego wszystkiego, gdy on potrafi jedynie proste obliczenia matematyczne, rozpoznawać teren i powtarzać głupio jakieś przyjęte bezkrytycznie schematy. Bo sam umysł, bez czucia, nie jest w stanie wydedukować, co jest dobre, a co złe, co jest fajne, a co nie i w jakim kierunku chcemy podążać. Człowiek, który nigdy nie zaznał miłości, będzie cyniczny i umysł nigdy nie udowodni mu, dlaczego miłość może być zajebista. Człowiek, który nigdy nie zaznał krzywdy, będzie naiwny oraz łatwo będzie osądzał negatywnie innych, którzy na skutek doznanych krzywd zachowują się tak, a nie inaczej, bo ich nie będzie rozumiał. To czucie, energia, jej intensywność i rodzaj, są kluczową funkcją poznawczą świadomych istot, a także czynnikiem, który czyni życie soczystym i zajebistym, czymś do czego każdy dąży, czego każdy by chciał, zarówno świadomie, jak i podświadomie - do jak najfajniejszego samopoczucia.
Wiemy już, że spięcia z drugim człowiekiem, czynienie mu tego, co nam niemiłe, a także gdy ktoś nam takie rzeczy czyni wbrew naszej woli, stres, zaniedbywanie własnych pasji i powołania, wszystko to znacząco obniża naszą energię czyniąc nas energetycznymi kalekami, czyniąc ludzi zombiakami i energetycznymi wampirami.
Wiemy także, że to, co po drugiej stronie, np. ćwiczenia wyobraźni, fantazji, kreatywności, sztuka, miły kontakt z drugim człowiekiem, pomaganie komuś, spełnianie swoich pasji i marzeń, samodoskonalenie się w różnych lubianych dziedzinach, itp. itd., dodaje nam tej energii i pozwala na pełniejsze wykorzystanie danego nam przez Naturę/Boga potencjału, który w stanie niższej energii nawet nam się we łbie nie mieści :) ^^.
W tym temacie chciałbym porozmawiać na temat tego, co można jeszcze zrobić, by jeszcze wyżej wzbić swoje wibracje. Znacie jakieś metody, działania, ćwiczenia, etc.? Może ćwiczenia wizualizacji energii? Ćwiczenia mentalne, psychiczne, albo charakteru? Albo ćwiczenie wyobrażania sobie i utrzymywania tego jak najczęściej i jaknajdłużej, najlepszej wersji rzeczywistości, siebie, innych i otoczenia, ever...? Czakry? A może jakiś specjalny rodzaj kontempacji? Jeśli tak, to jak konkretnie te Wasze ćwiczenia wyglądają? Zapraszam do dyskusji :)
Profile CardPM
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
MadziaKK
post 09.10.2015 - 19:39
Post #2

Dusza Towarzystwa
Grupa: Podróżnicy
*******
Postów: 563
Dołączył: 10.09.2007
Skąd: Ełk
Nr użytkownika: 2037




Może i ja napiszę trochę więcej niż jedno zdanie

Wiadomo już powszechnie, że z duchami można mieć jakiś kontakt. To już właściwie daje ludziom poczucie, że ich życie nie jest bez sensu. Ale jakiś sens ma. Tylko jaki? Tego nie wie większość ludzi. I nie będę wchodzić w dywagacje i domysły. Dla każdego inna odpowiedź jest satysfakcjonująca i przekonywująca. Dla każdego inne wytłumaczenie daje motywację do życia, do działania, do tego wszystkiego, co chce doświadczyć na Ziemi. Dodam, że jeszcze jakieś 10 czy 20 lat temu temat był "ciężki" i poza tym, że nie można było się komu i jak pochwalić, to przy okazji można było stać się obiektem podejrzeń o jakieś wywoływanie duchów, co ogólnie rzecz biorąc było zejściem na "złą drogę".

Owszem, było coś w rodzaju rozumienia ludzi, że istnieje coś, co nie da się do końca wytłumaczyć nauką, czyli tym, co już zostało zbadane i wytłumaczone przez naukowców. Tyle tylko, że to było uznawane za po prostu niedostępne. Takie dla wybrańców, a na dodatek że to jakiś rodzaj daru i z tym trzeba by było się urodzić. Ogólnie albo wybraniec, albo nie i koniec kropka.

Całe szczęście, że powstał Instytut Monroe w USA. Osoby z całego świata, które odkrywały cokolwiek niefizycznego pisały książki i dzieliły się swoimi doświadczeniami. W tamtych czasach, książka była z jednej strony czymś, co nadawało powagi, temu co zawierała, a z drugiej strony nie było innej skuteczniejszej metody do rozgłoszenia czegoś tysiącom czy milionom ludzi. Nie było internetu. Zabrzmiało tak, jakby to tylko dzięki Bobowi świat ruszył z miejsca w tym temacie. Według mnie raczej tak. Książki jakie były dostępne na polskim rynku nie miały naukowego podejścia. Chociaż nie mniej, mialam co czytać. "Intuicja", czy "podróże astralne" mam do dzisiaj. Nie są jakaś wyrocznią w tym, że autor bezprzecznie miał rację w tym, co pisał. Był tym, czego potrzebowałam właśnie wtedy, pomostem miedzy postrzeganiem świata przez pryzmat wiary katolickiej, i jaki powinien być człowiek dobry, a poczuciem wolności myśli i brakiem strachu o to, że nagle mogę się stać złym człowiekiem (że takim złym człowiekiem się okażę), jeśli przestanę wierzyć i robić to jak nakazuje kościół katolicki.

No i żeby nie było miałam też książkę "testy pis". Wspominam z rozbawieniem, to że w tamtych czasach, jak już wiem, i wspominam, rozmawiałam z opiekunami, zaglądałam w przyszłość, nie tylko swoją. A ciągle uważałam, że jestem dobrym nadajnikiem myśli, a złym odbiornikiem. :p Cokolwiek pomyślałam, nikt, z pewnymi wyjątkami może, nie miał problemów, żeby to "odczytać", czy zgadnąć, ale zazwyczaj jak robiłam testy to nie działało w drugą stronę. :] Pomimo tego, że miałam kontakt z intuicją - opiekunem, to wszystko to było po bożemu, w postaci myśli. :) A przebłyski o przyszłości, tylko takim odczuciem, specyficznym, dawało mi się rozpoznać, że to jest przepowiednia, a nie zwykłe krakanie. :p

I uważam, wiem, że każdy człowiek ma ten sam potencjał, co lewitujący joggin. Poważnie. Ja nie jestem jakimś chodzącym cudem. Nie wyróżniam się z tłumu ani urodą, ani niczym, czym mogłabym "poświecić". I miałam kłopoty uczuciowe, i jestem po rozwodzie, i mam dzieci, i potrafię się ostro wkurzyć, i naprawdę gdybym opowiedziała tu o swoich kłopotach, pierwsze skojarzenie i opinia o mnie byłaby co najmniej nie miła... A mimo tego, mam to co wyćwiczyłam medytacją i z tego korzystam w miarę możliwości. :) I jak się nie wciągnę w jakieś przytlaczające sytuacje "bez wyjścia" ;)

A, jeszcze nie jestem lewitującym jogginem. Hym, no tak ;p

Pozdrawiam :)
Profile CardPM
+Quote Post



Go to the top of the page
Start new topic