CYTAT(Zielarz Gajowy @ 05.10.2015 - 22:37)

Dragon może chciałbyś się zamienić z tym gościem?
Nick Vujicic - Życie Bez Kończyn, Życie Bez Problemówhttps://www.youtube.com/watch?
v=Xu_WTkLZHlINie popadjmy w skrajności, nie chciałbym się zamienić chociaż naprawdę podziwiam tego
człowieka, mimo takich ograniczeń nie daje się światu i jest pozytywny.
CYTAT(Pożeracz Chmur @ 06.10.2015 - 09:29)

staw czoła swoim cieniom i przypatrz się im.
Moje "cienie" to tak naprawdę wiele uzależnień z których (mimo wielu prób )
nie potrafie ich pokonać... Trzy a maksymalnie pięć dni i znów wszystko wraca..
CYTAT(Pożeracz Chmur @ 06.10.2015 - 09:29)

potrzebujesz obrony przed jakimiś bytami, tak jak zostało napisane w tytule tego
tematu...
Wtedy rób dookoła siebie bariery energetyczne ze świetlistej energii, która nie
przepuszcza nieczystych, niemiłych intencji i energii. Możesz zrobić jej kilka warstw,
np. jedna ściśle przylegająca do Ciebie, a druga wstępna, jako kula/bańka dookoła
Ciebie. Możesz tą przestrzeń w środku wypełnić też rozproszoną świetlistą energią czy
"pyłem" z niej, żeby ten cały twór energetyczny nie tylko blokował negatywy, nie tylko
przeciwdziałał, ale też by działał pozytywnie, co samo w sobie przeciwdziała
negatywom, nawet skuteczniej, niż odgradzanie się od nich. Także rób te dwie rzeczy,
nie dopuszczaj do siebie tych złych energii / bytów, i wypełniaj przestrzeń w sobie i
wokół siebie wizją jak najzajebistszej dobrej energii. Możesz też grzecznie! wyrazić
wolę, że nie chcesz i nie życzysz sobie, żeby na Tobie żerowały. Grzecznie, bo gdy
użyjesz agresji, to nadasz im tylko mocy i dasz im pożywkę i punkt zaczepienia dla
nich. A Ty chcesz ich stamtąd wypędzić, a nie zachęcać, urządzać gniazdko i
zaopatrywać w energię, a siebie osłabiać. Jeśli wypełnisz się błogą, dobrą,
świetlistą, miłosną, itp. energią, wówczas same, jeśli nadal będą chcieli prowadzić
taki tryb życia jak dotąd, odejdą... Możesz ich poczęstować nawet wiązką pozytywnej
energii na odchodne :) Nie bój się, że będziesz miał jej mało, bo gdy przestaną z
Ciebie ssać, zobaczysz jak jej nagle przybędzie i zmieni się Twoje samopoczucie i
wszystko dookoła :) Pozdrawiam ^^.
Ale jak to zrobić ? No jak ? Od prawie roku mam problemy nie tylko z LD ale również z
OOBE, jakoś te stany we mnie, że tak o ujmę "umarły" .. Wiecznie jestem zmęczony, mam
praktycznie zero energii... Nie mam ochoty na nic, nic mnie nie cieszy, cały czas
uciekam od rzeczywistości i przykładowo swój lęk i strach topie w alkoholu bądź też
tabletkach nasennych, wiem... doskonale wiem, że to tylko chwilowe zaspokojenie i daje
ulgę na określony czas ale po prostu brak mi sił abym mógł przeciwstawić się temu
wszystkiemu na "trzeźwo"...
W ogóle ostatnio czasami zachowuje się jakbym tak naprawdę nie był sobą, zwłaszcza jak
wypiję za dużo alko... Mam wrażenie jakbym JA znikał a przejmowała kontrole jakaś inna
istota/byt.. No nie wiem jak to nazwać... Ale naprawdę to jest cholernie dziwne, już
kilka razy miałem taką sytację, że tak naprawdę to nie ja miałem kontrolę nad swoim
ciałem a ktoś *inny* ? Zwłaszcza po alko... Tak jakby mój mózg.. Moje JA znikało a
jakieś zło kontrolowało to co mówię i robie.. Wpadam w jakąś depresję, rzeczy, które
ostatnio robiłem wprawiają mnie w zakłopotanie i żal, takie cholerne uczucie, że
zrobiłem coś źle ale jednak podświadomie czuje, że to jednak nie do konca byłem ja..
Np słowa, które wypowiadałem po alko do osób bliskich, czułem taką chęć wyrządzenia im
krzywdy, nie tylko werbalnej (którą czyniłem, słowa, które wypadały z moich ust były
po prostu straszne a wcześniej tak sie nie zachowywałem) ale również ciało, moje ciało
,,, Dosłownnie cienka linia blokowała mnie przed zrobieniem czegoś strasznego.. To
takie pieprzone koło, jestem, że tak powiem "trzeźwy" i czuje strach a jak sie czymś
odurzę to strach znika ale rodzi się za to furia i złość, taka straszna cholernie mocna
cheć wyrządzenia komuś krzywdy... Lecz gdy stan, że tak powiem "upojenia" mija to mam
jakieś lęki i znowu szukam sposobu aby ten lęk zagłuszyć.. Nawet nie masz pojęcia ile
przyjaciół staciłem przez to wszystko... Został mi tak naprawdę jeden i chociaż mówi
mi co jakiś czas abym się ogarnął i przestał robić to co robie to ja nie potrafie.
Chce aby było tak jak pare lat temu, abym sie nie trzymał tych durnych uzależnień tylko znowu był "czysty" i cieszył się tym co mam... A mam wiele tyle, że nie umiem tego dostrzec, moi bliscy mi mówią "Ty narzekasz ? Masz tyle co nie ma wiekszość... Masz dom, masz samochód, masz jedzenie, masz cudowną rodzine a Ty dalej szukasz problemów tam gdzie ich nie ma ? Większość ludzi ma setki razy gorzej od Cb a Ty nie potrafisz sie cieszyć tym co masz ? " .... No faktycznie, to co mam jest dla mnie normą i nie wiem jak sie tym cieszyć a chciałbym więcej ...