|
Nie jest kurwa łatwo Nie jest za dobrze Gdy już jest Coś znów jebie mi się Ja nie pozwolę, nie pozwolę Na swoją agonie Serce płacze, jakby trochę Ale myślę, że, będzie dobrze W głębinę wieczności Zanurzyć się czas... już Najwyższy, ale sam... Sam tam nie pójdę Bo nie chcę Ogrzej mnie sercem Wdychajmy powietrze Głębina lasu Przemawia do mnie Och tyle, tyle mam tu wspomnień Nie chcę już, znów Pogubić się... utrzymać ster i wejść, tam gdzie muszę... Tarararam, jestem tu W głębinie... mojego snu Tarararam, jestem tu W głębinie, surrealistycznego snu... Wypalony? Może trochę Jak papieros, kopcę i kopcę Szukam wytchnienia Chwil spokoju Wczucia, zgłębienia Ale nic, nic, nie ukoi tego Tego co, tego co, tak boli i tak uwiera Tego co, powoduje Że usycham jak kwiat W doniczce, na cmentarzu, porzucony, samotny kwiat... Nadzieję wciąż mam... Nadzieją żyję Przeszedłem tak wiele Ma droga jest prawdziwa Ale nie pomoże mi już I nie chcę się podpierać Castanedą, czy kimklowiek, muszę sam, sam swe skrzydła Wznieść, ku... Gdzieś tam jesteś Gdzieś daleko Będę czekać, bo nadzieję wciąż mam...
|