oobe.pl

 

Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

> Paraliż Senny- Zmory Etc.
polik
post 26.01.2016 - 10:26
Post #1


Przechodzień

Grupa: Podróżnicy




Krótkie pytanie. Skoro zmory senne/demony/cienie czy co tam jeszcze się pojawia podczas paraliżu jest naszą wyobraźnią to czemu każdy tego doświadcza i są to akurat bardzo nieprzyjemne wizje, czemu nie np. różowe skaczące słoniki skoro umysł ponoć generuje co tylko chce? Rozumiem, że przed paraliżem mogłem się o tym za dużo naczytać ale to, że jakaś zmora szeptała mi coś nad uchem (po łacinie jak mniemam bo brzmiało to podobnie) dopiero następnego dnia po przebudzeniu wyszukałem coś więcej o paraliżu i jakiś użytkownik pisał, że często mu ktoś szepce nad uchem właśnie po łacinie. Przypadek, że mamy te same halucynacje czy coś więcej?
Go to the top of the page
 
+Quote Post
 
Start new topic
Odpowiedzi
klucznik
post 31.01.2016 - 16:20
Post #2


Dusza Towarzystwa
*******
Grupa: Podróżnicy


Notatnik


To co was spotyka w czasie prób wychodzenia, jest produktem waszych umysłów!!!
Wasze wyobrażenia i przekonania was straszą.
Choć na pewno są przypadki że coś naprawdę może na nas napaść ale to bardzo rzadkie przypadki.
Ale najczęściej to my sami siebie straszymy.

Sam kiedyś miałem obawy. Kiedyś wyobrażałem sobie wyjdę poza ciało będzie zajebiście; sex, latanie, zdobywanie wiedzy. Przez pewien czas było fajnie. Ale zaczęły pojawiać się tematy o zagrożeniach po drugiej stronie. I niestety zacząłem mieć obawy, ale tłumiłem je- to bujda- choć wiem, że oszukuje samego siebie. Ale los chciał że trafiłem na książki Monroe czytałem i słuchałem ich w formacie mp3 w czasie snu.
Wywarł na mnie duże wrażenie, jego sposób myślenia sprawił, że zaakceptowałem wszystko co tam mówił.
Choć umysł próbował to podważać, ale w końcu zaakceptowałem, że to wszytko jest prawdą.
Wiedziałem, że jak nie zaakceptuje tego wszystkiego to nic dobrego nie będzie.
Uwierzyłem i dalej wierzę, że tam są szatany, diabły, krasnoludki, ufoludki.
To wszystko tam istnieje!
Akceptacja tego wszystkiego jest najważniejsza.
Wpierając jedno lub drugie tworzymy problemy, powstają mysli, emocje.
A potem mamo ratuj!
Tak jak koleś który miał rózne dyplomy i był chyba jakimś profesorem wierzył w tylko życie doczesne.
Nie wierzył w duchy.
Aż przeżył śmierć kliniczną. Całkowicie się odmienił.
Zaczął wierzyć w Boga. Napisał książkę o tym co jego spotkało.



Nigdy nie zapomnę swojego pierwszego obe.
Jak wychodziłem z ciała byłem zdziwiony tym że nic mnie atakuje..
W myślach powiedziałem i gdzie są wasze te demony które tam na nas czekają.
Słów może dokładnie takich nie użyłem, ale tak myślałem.
Odwróciłem jeszcze w tym czasie głowę aby zobaczyć czy z tyłu nie ma za mną demona.

Jakiś czas temu postanowiłem osiągnąć obe za pomocą nienawiści i agresji.
Nie będę wdawał się w szczegóły.
Napiszę tyle.
Wyzywałem wszystkich boga jezusa matkę boską szatana, jakieś byty energetyczne, pluskwy oraz swojego opiekuna bo mnie wkurwił i sam do tego sprowokował.
Wszystkim chciałem najebać, nawet z szatanem chciałem zniszczyć Jezusa:)
I jak to się skończyło.

Pierwsze to zaczęły zmieniać się sny.
WJ ostrzegał mnie żebym nie przesadzał bo to źle się skończy.
Ale mnie to powstrzymywało jedynie tylko trochę.
Sny blakły z upływem czasu. Nastawienie się zmieniało i dalej w gaz. Najebać im.

I w końcu w nocy słuchając agresywnej muzyki obudziłem, zacząłem kląć zabiję cię Jezusie.
Ciałem astralnym szalałem wyobrażałem sobie jak go tłukę. Aż nagle z emocji wywaliło z ciała.
I co tam nie spotkało? Nic żadnych demonów, żadnych ataków.
Dlaczego? Instynktownie zmieniłem nastawnie emocjonalne.
Cieszyłem z samego faktu że jestem poza ciałem.
Ale po chwili przypomniałem sobie że muszę zabić Jezusa.
Włączam muzykę agresywną w astralu. Aby pobudzić agresję.
Lecz kiedy słuchałem, nagle zmienia się muzyka.
To znowu przełączam na przemoc. To po chwili znowu się przełącza.
Kiedy skupiłem się za dlugo na utworze, wciągnął mnie.
Był typu miłosny a do tego jeszcze go nie słyszałem.
Kiedy mnie wzruszył nagle obe się skończyło.
Po obudzeniu tak utwór na mnie wpłyną że nie mogłem już dalej nie nawiedzić tej nocy.

Mimo, że osiągnąłem cel to zaraz wyznaczyłem kolejny cel.
Teraz celem był Jezus. Chciałem go zabić.
Osobiście teraz to nic do niego nie mam.
W tedy też nie miałem ale nie wiem czemu ale dostałem obsesje na jego punkcie:)
Po jakimś czasie wylazłem z ciała.
Fakt, że w tedy miałem pychę, że potrafiłem uciec z ciała astralnego w mentalnego i być w tym czasie nietykalny to mnie mobilizowało że w razie niebezpieczeństwa wykorzystam ten trik.
Już dobrze nie pamiętam ale były tam jakieś negatywne istoty.
Ja byłem w ciele mentalnym obserwowałem ich ale powoli przyciągałem ciało astralne i zacząłem wchodzić jakby w ich przestrzeń. To co poczułem było przerażające, jakimś cudem nie dałem ponieść emocjom i wycofałem się w ciało mentalne. Pamiętam, że dostałem wtedy olśnienie..
Nie rozumiałem ludzi dlaczego po przykrych doświadczeniach odbija lub są negatywnie nastawieni do obe twierdząc że tam jest zło.
Gdybym wtedy nie zapanował nad emocjami to nie wiem jakbym żył dalej.
Pewnie na tabletkach:)
Na pewno bałbym się astrala i nic by tego do śmierci nie zmieniło.
To co tam było, miażdżyło zdrowy rozsądek.
Od tamtej pory przestałem szukać zaczepek.
Staram się wszystkich tam szanować, choć czasem coś tam nabroję:)
Także jeśli będziecie z tym walczyć to wam to nic nie da.
Trzeba to wszystko zaakceptować i już.
Zaakceptować to z głębi serca nie z poziomu umysłu!
Inaczej będzie kicha:(
Go to the top of the page
 
+Quote Post



Reply to this topicStart new topic

 

Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park