|
Warto rozwijać wyobraźnię :) Doświadczałam realności i podobnych spraw kilka razy podczas odpływania w autobusie i nie tylko. Jednak byłam zbyt bierna i wszystko płynęło samo, sypnęło hipnagogią. Podobnie w medytacji przy świecy - odleciałam, czas przestał istnieć, przestałam istnieć JA TU. Parę różnych scenek...odleciałam. Jednak świadomość trwała w zawieszeniu. Po pewnym czasie ciemno...Ja gdzieś głęboko, gdzieś tam...przyjemnie. Tylko słodki spokój...Części mnie Tam, tutaj te problemy wszystko, tak mało ważne, tak bardzo dalekie. Kiedy zaczęłam wracać, pomyślałam sobie "Gdzie ja jestem?" Nie mogłam sobie przypomnieć, czy to mój pokój, czy gdzie...nawet to było zbyt płynne. Byłam ogromnie zaskoczona, gdy ocknęłam się leżąc tam w wannie pośród piany, że w tym miejscu się znajduję. Kompletnie to nie miało znaczenia na tamten czas, więc świadomość tego - uleciała mi. Nie wiedziałam ile czasu minęło. Mogła minąć sekunda, a jednocześnie i parę godzin. Ocknęłam się Tu, powoli tak po dryfowaniu...i to było coś wspaniałego.
|