|
Ja mogę spróbować, bo kojarzy mi się z kaiążek castanedy, jak któregoś razu, autor zniknął na kilka dni, a w tym czasie "urzeczywistnił się", był świadomością i tam powstało jego ciało, w jakimś innym świecie. Był tam z przyjaciółką i obudzili się na łóżku, w jakiejś nieznanej chacie, spoza chaty dobiegały dzwięki. Castaneda chciał to zobaczyć i wyjść z chaty, ale powstrzymała go jego przyjaciółka. Dowiedział się później, że to dzięki temu nie utknęli w tamtym świecie. Przykładów z podróży Monroe też chyba jest kilka, ale były raczej do "oglądania" tego, co mogłoby się zdażyć, niż przeżywanie tego na sobie.
I chociaż to jest możliwe, samo wyjście z ciała nie przeniesie nikogo nigdzie za "daleko". Trzebaby było być w tym baaaaaaaaaaaaaardzo zaawansowanym i ... mieć coś, czego wątpię żeby ktoś miał żyjąc na Ziemi, jeszcze.
|