CYTAT(Tulsi @ 22.06.2016 - 21:40)

Jeśli chodzi o samobójstwa, to do rzadkości należy, że "delikwent" nie ma nikogo i jest na świecie sam. Zazwyczaj samobójcy mają bliskich, rodziny, którzy zostają niesamowicie pokrzywdzeni czynem samobójcy. Może to o to chodzi, aby swoją śmiercią nie krzywdzić innych, w tym swoich najbliższych ?
Osobiście znam przypadek z mojego podwórka: matka trójki niedużych dzieci, rzuca się z wiaduktu na szosę, ginie natychmiast, zostaje z niej miazga. Pozostaje trójka osieroconych dzieci, jej mąż, rodzice, rodzina.
To można tylko sobie wyobrazić, jak oni się czują......co muszą przeżywać w związku z tym.
Nie wiem jak by to było w przypadku osób całkowicie osamotnionych ?
Lub takich, które z powodu nieuleczalnej choroby i niewyobrażalnych cierpień, poddają się eutanazji ?
Bo eutanazja to też chyba forma samobójstwa ?
Z drugiej strony, ktokolwiek, nawet Bóg, czy ma prawo skazywać jakąkolwiek istotę na cierpienia ponad siłę ?
Tego to nie wie na pewno nikt, można tylko domniemywać.
Ale jeśli ktoś poddaje się eutanazji, a to niby ma być grzechem, to gdzie tu wolna wola ?
Gdzie samostanowienie o sobie ?
Dlaczego skrócenie sobie cierpień ma być postrzegane jako grzech ?
Tak tylko sobie to napisałam..........dobrej odpowiedzi chyba na to nie ma.
Ktoś kto popełnia samobójstwo popełnia je z powodu ogromnego bólu z którym nie może sobie poradzić, ludzie na tym forum chyba zdają sobie sprawę że taka ucieczka jeśli ból nie pochodzi od ciała fizycznego nie ma sensu i od bólu nie uwalnia. Eutanazja wynika zwykle z niedomagania ciała fizycznego, moim zdaniem nie jest grzechem jeśli mówić w koncepcji duchowości, zagadnie w bardzo przewrotny sposób porusza dość nowy film "Ukojenie". Skracanie cierpień jest grzechem dlatego bo do grzechu prowadzi, do ucieczki przed samym sobą, do potępiania siebie, do depresji, do patrzenie na siebie w negatywny sposób, do regulatorów emocji które w końcu stają się łatwym sposobem na życie i w końcu do duchowej śmierci.