|
|
21.08.2016 - 10:45
Post
#1
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Wciąż staram się wyjść przed snem albo w ciągu dnia (ale także po kilku godzinach snu). W tym celu staram się wywołać paraliż senny.
Zazwyczaj kładę się na plecach, kilka minut powiercę i wreszcie rozluźniam. Szybko pojawia się pierwszy „mały sygnał”. Drobnostka, że niby coś mnie uwiera albo, że muszę się podrapać. Oho, wiem wtedy, że już się zaczyna zabawa. Ignoruję to całkowicie. To naprawdę zaskakujące, że jak kładę się, to jest mi wygodnie, a po chwili coś BARDZO mi nie pasuje. Niedawno, podczas jednej sesji, zaczęła mnie parzyć pięta! Dotykała po prostu prześcieradła i wyraźnie jej to nie odpowiadało. No nic, olałem to, bo wiem, że to są te takie głupie odczucia. Leżę dalej, rozluźniam się i sygnały obrotu przybierają na sile. Pojawiają się pewne doznania w moich nogach i rękach w różnych konfiguracjach – czasami wszystkie kończyny a czasami jedna noga, albo obie stopy, sama dłoń. Różnie. Te odczucia naprawdę ciężko opisać. Czuję wtedy tak, jakby nogi mi miały eksplodować, jakieś napieranie od środka. To jest mocne do tego stopnia, że samoczynnie napinają mi się mięśnie albo sam mimowolnie muszę je troszeczkę napiąć. Te sygnały od pewnego momentu występują cały czas, a co pewien okres po prostu przychodzą takie FALE, wzmożony nakaz poruszenia się, przerwania całej sesji. Jak się uprę to potrafię wytrzymać ze 3, 4 takie fale, ale później nic więcej się nie dzieje, nie widzę większego sensu i kończę. Trwa to tak ok. godziny, czasami mniej, czasami więcej. W międzyczasie (ale nie zawsze) pojawiają się (nie zawsze wszystko naraz) głębia 3D pod powiekami, jakieś krótkie mniej sensowne dialogi odbieram w umyśle. Ostatnio próbowałem na brzuchu i w pewnym momencie „na granicy pola widzenia” (gdy miałem zamknięte oczy) dookoła pojawiały się takie świetlne rozbłyski. Samoczynnie pojawiające się szybsze bicie serca i oddech też mam. Krótkie zaniki świadomości/przyśnięcie(?) też a dalej: uczucie lekkiego spadania. Fajne to wszystko, ale nie wyrzuca mnie z ciała. Czuję się tak jakbym buzował, kipiał energią, jakby to wszystko pracowało na maksymalnych obrotach, ale nie następuje zwolnienie blokady :D wibracje nie startują, nie wylatuję. Paraliż się nie pojawia, w każdej chwili mogę przerwać. Coś tam próbuję zastartować drugim ciałem, podnoszę rękę, czy tam nogę (bardziej wyobrażam sobie) i czuję ją, i nic. Także nie bardzo wiem, co mnie powstrzymuje :D ktoś coś? Ile Wy wytrzymujecie takich fal, jeśli w ogóle też tak działacie. |
|
|
|
![]() |
22.08.2016 - 06:44
Post
#2
|
|
|
Dusza Towarzystwa ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Grupa: Podróżnicy Notatnik |
Lisk z tymi moimi nie wyjdzie, zrywałem się, wstawałem i dalej były. To coś z błędnikiem chyba słyszałem, że to Moen opisywał. Cholera wie o co chodzi, na początku było to tak nie przyjemne, że mało się nie porzygałem.
|
|
|
|
Vamdou Sygnał(y) Obrotu. Ile? 21.08.2016 - 10:45
Se7en U mnie żadnych fal nie ma. Z tym zlewaniem się n... 21.08.2016 - 13:39
Lisk Fajne to wszystko, ale nie wyrzuca mnie z ciała. ... 22.08.2016 - 00:59![]() ![]() |
| Wersja Lo-Fi OOBE Porady Roberta Monroe Porady Brucea Moena Porady Darka Sugiera Kontakt Park |