CYTAT(isabel @ 19.10.2016 - 06:40)

Hej, od jakiegoś czasu doswiadczam paraliży przysennych oraz hipnagog (a w zasadzie czuję się przy zasypianiu jakbym robiła niektontrolowane ruchy + wydawała dźwięki, które nie są ,,moje'') pisałam o tym osobny temat (http://www.oobe.pl/park/Dziwne-Hipnagogi-t9371.html)
Dziś była kulminacja - obudziła mnie w nocy współlokatorka, poszłam do łazienki (ok.2.40) potem się położyłam, nagle paraliż, chciałam się obudzić, probówałam się przekrecić na bok, skończyło się tym, że wypadłam cialem astralnym na podłogę i nie mogłam się podnieść, pukałam w podłogę żeby ktoś przyszedł, nic oczywiście, próbowałam się do drzwi doczołgać, potem jakby wróciłam, przebudziłam się, sytuacja powtarzała się z jakieś 15 razy w ciągu kolejnych 3 godzin, czułam się jakby ,,coś we mnie wstąpiło'', jakby coś kontrolowało moje ruchy - jeśli się temu poddałam to to co opisałam w poprzednim wątku się nasilało, do teraz pamiętam te ,,dźwięki'' które na pewno były tylko w mojej głowie, które z siebie wydawałam, przerażające to było..., potem śnił mi się bardzo realistyczny koszmar, w którym robiłam dziwne rzeczy... wydawałam z siebie dziwne dźwięki, chciałam zabic siebie, innych ludzi - tak jakbym się poddawała czemuś co ze środka mną kieruje, obudziłam się teraz i jestem przerażona :((( to bylo straszne przeżycie, spałam może 3h w nocy a tu do pracy trzeba iść a ja rostrzęsiona :/ dodam, że w ostatnim czasie spotęgowały się u mnie stany lękowe - od dziecka bałam się ciemności, ostatnio szczególnie po marihuanie (już odstawiłam), stany lękowe pojawiały się częściej + napływ niekontrolowanych myśli, strasznych myśli... co ja mam robić? co mi się dzieje? jestem na prawdę przerażona, zaczyna to wszystko wpływać na moje codzienne życie:
edit: psychiatrom nie ufam, a łykanie leków nasennych/uspokajających mi się nie widzi ;) wierzę, że to ma jakąś przyczynę wewnętrzną lub zewnętrzną i chciałabym potraktować to z tej strony, a nie maskować objawy. dzieją się u mnie czasem dziwne rzeczy i to one powodują to, że potem się boję np. zasnąć sama etc.
Ja bym uważał z psychologami czy psychiatrami. Wystarczy, że powiesz, że wychodzisz z ciała, albo że słyszysz głosy, albo coś Cię atakuje, masz zagwarantowane zakwaterowanie w pokoju bez okien, z białymi ścianami, oraz modny biały kaftanik. No, w najlepszym przypadku psychiatryk na jakiś czas...
Już nie pierwszy raz się spotykam z przykładem, że marihuana, ale nawet alkohol, przywołuje byty astralne chcące na nas pasożytować. Rozwój duchowy nie równa się spożywaniu środków psychoaktywnych, tak jak rozwój siły nie polega na wstrzykiwaniu sobie czegoś pod skórę, braniu dopalaczy czy operacji plastycznej powiększającej objętość ciała. Rozwój duchowy to trzeźwa i świadoma przemiana. Jeśli więc chcesz się tak rozwijać i być silna duchowo, zacznij przyglądać się sobie i otoczeniu, bez środków wspomagających... Wkrótce potem nawet przestaniesz ich potrzebować, sama bowiem będziesz na zawołanie wprowadzać się w lepsze fazy, bez żadnych negatywnych skutków ubocznych czy skutków "po"...
Jeśli ponownie poczujesz podobnie negatywne doznanie, wówczas najpierw przyjrzyj się jemu chłodno i obiektywnie, starając się możliwie jak najmniej używać w tym emocji, a tylko analitycznego umysłu. Ten krok pomoże choć w części opanować strach, gdyż angażując analityczną część umysłu, zabierasz jego koncentrację nad emocjonalną częścią. W dodatku pomoże Ci to zdobyć analityczny wstępny ogląd sytuacji.
Nie rozmyślaj jednak zbyt wiele nad tym negatywnym wydarzeniem, które w danym momencie Cie spotyka, żebyś nie karmiła go zbytnio swoją uwagą i energią, oraz nie chwyciła haczyka, nie odbijała tej piłeczki i nie reagowała automatycznie i przewidywalnie schematyczną reakcją na zastaną akcję. Zamiast tego całą sobą skup się na tym, czego w tej chwili wolałabyś doświadczać i wyraź to z silną wiarą swoją zdecydowaną i wolną wolą, wybierz to doświadczać już teraz, uwierz że to się już dzieje i zanurz się cała w nowym doświadczeniu. Po chwili nowe doświadczenie całkowicie zdominuje poprzednie.
Możesz także posiłkować się intuicją. Skup się wtedy na intencji natychmiastowego wyjścia z tego impasu i powrotu do bezpiecznego i jak najprzyjemniejszego stanu. Wówczas intuicyjnie powinnaś wyczuć, co robić, by do tego doprowadzić. Poddaj się temu przeczuciu, a za moment będziesz wolna i bezpieczna.
Pamiętaj, że każda walka z czymkolwiek to jest, co Cię atakuje, czy to istota z zewnątrz, czy to część Twojego własnego umysłu, czy jeszcze coś innego (poniekąd nie ma to znaczenia, bo w skutkach na jedno wychodzi) doprowadza do ślepego zaułka, do błędnej pętli, w której karmisz negatywne energie, od których rzekomo chcesz uciec. Możesz się dziwić, że jak to, masz się nie bronić? Ale to nie tak działa, bo świat, nazwijmy go mentalnym, działa trochę na innych zasadach, niż fizyczny, choć fizyczny bez mentalnego nie istnieje praktycznie (dlatego nieraz dobrze stosując tą "taktykę", można uniknąć niejednej walki w fizyku). Tą "taktykę", którą wyżej opisałem, można poćwiczyć także w zwykłych przypadkach, gdy "atakuje" nas choćby nawet takie sobie samopoczucie, a chcielibyśmy poczuć się lepiej... Zasada działania praktycznie ta sama, tylko natężenie inne.
PS: Gdyby wszystko zawiodło, bez żadnej nienawiści, złości czy strachu (żeby się tego pozbyć już na samym początku jak najszybciej, wspomniałem już wyżej), po prostu wyślij szczere, słitaśne, cieplutkie, radosne, serducho w kierunku, z którego czujesz pochodzi atak. Jeśli serducho, miłość i te sprawy do Ciebie nie przemawiają, użyj czegoś, co Cię śmieszy czy wprowadza w dobry nastrój (bez nienawiści, złości, strachu i innych negatywnych motywów, a więc żadnych sarkazmów, naśmiewania się, itp.), taki EXPECTO PATRONUM z Harry'ego Pottera ;P Nie zaszkodzi też wizualizacja pozytywnych emocji i maksymalnie pozytywnych doznań ze wszystkich zmysłów. Może też być wizualizacja pięknego ruchomego światła, takiej jakby plazmowej świetlistej energii czy cuś :) Poeksperymentuj z czym czujesz się pewnie, co Ci najbardziej odpowiada i co dla Cb jest najskuteczniejsze. Grunt to ufać w swoją moc lub/i wsparcie z "góry". Gdy wierzysz w coś, otwierasz wrota temu, by to się stało ^^. A w przypadku, gdy dotyczy to tylko Cb i stricte Cb, wówczas masz przy tym decydujące słowo, a więc jeśli czujesz się atakowana duchowo, to literalnie wyraź w kierunku źródła tego ataku coś w stylu: "przepraszam bardzo, ale nie chce, nie życzę sobie, po prostu nie... dziękuję i pozdrawiam :)". Powinno pomóc ;D