CYTAT(Rafael198 @ 26.12.2016 - 22:26)

ja mam taką technikę, we śnie patrze na własne dłonie, to po nich poznaje czy to sen czy jawa, moje dłonie we śnie są dziwne, nie regularne stałe, raz przezroczyste raz mam 20 palców, raz ich wcale nie ma, po tym wiem że to jest sen, wtedy szukam budynku, okna wyciągam ręce i tyłem skacze z okna,plecami w dół skupiając uwagę na 3 oku, taki ruch wytwarza u mnie wibracje, ze snu wracam do ciała, gdzie ciało staje się tylko przystankiem, bo zaraz wibracje unoszą moje ciało astralne w góre, wtedy następuje atak szaraków, reptylian, archontów, w każdym razie, tutaj kończy się moje obe, zaraz po oderwaniu z ciała coś mnie atakuje, na to nie ma lekarstwa, w kółko robię to samo, bo jestem uparty, czasami mam wrażenie ze oni czekają aż zasnę jak we filmie ink heh ale warto jest próbować ;)
co do powrotu z obe do ld, to oni mnie wrzucali w taki matrix,100% świadomości, z tym że wiesz że teras twoje ciało śpi, a ty nie morzesz się obudzić, a jak sie już chcesz budzić, to zataczasz pentle, tak z 8 razy, tylko patrząc na dłonie jesteś w stanie określić czy to sen czy jawa
bo to co jest nazwane realem, we śnie też jest realne, wiedziałem że mam ścianę przed soba waląc w nią pięścią, czułem się tak jakbym teras walnął pięścią, tylko jedno słowo Matrix
Miałem, czasem mam dokładnie tak samo. Ostatnie 4 dni były przełomowe. Od czasu medytacji światowej 1 marca zostało zdjętych większość blokad na astralu itp. Wyobraź sobie zdziwienie jak zaraz po wyjściu w gęsty obszar rojący się od archontów i innego ścierwa w maskach ludzi okazuje się że obszar jest co najmniej 2x mniej gęsty niż zwykle na tym poziomie świadomości. W dodatku włączam światło, a ono naprawdę się włączyło, nigdy wcześniej w tak gęstym obszarze pełnym archontów nie udało mi się normalnie w pokoju zapalić światła, zawsze było brak reakcji. W dodatku nauczyłem się nowej techniki demaskowania ich. Wystarczy spojrzeć na kogoś z intencją aby go zobaczyć takim jaki jest naprawdę. Ale się zdziwiłem jak postacie ze snów udające znajome osoby z reala zaczeły zmieniać się w zupełnie inne które za życia na pewno nie widziałem. A część zmieniała się w różne dziwne byty. Ogólnie już mniej więcej rozpoznawałem te pasożyty, bo wszelka interakcja z nimi jest oparta na wyzwalaniu negatywnych emocji którymi się karmią. Zauważyłem też ciekawą rzecz, za każdym razem gdy niszczyłem te byty przy pomocy bezwarunkowej miłości, lub podnosząc im wibracje wyzwalała się ogromna ilość energii świadomości. Dzisiaj nawet jak byłem na niższych planach astralu i mnie co chwila cofało do ciała, że chyba w ciągu 1 nocy musiałem wyjść ze 100 razy. To w pewnym momencie zdałem sobie sprawę że wyświetla mi się w pewnym obszarze świadomości jakby taki licznik obciążenia energetycznego. I zdałem sobie sprawę że dlatego nie mogę utrzymać dłużej niż pare minut projekcji astralnej bo tak mocno mnie drenują na tym poziomie astralu te zdesperowane byty. Ale co z tego, To dobre ćwiczenie na zwiększenie przepływu energii jeszcze bardziej :D