|
Muszę Wam powiedzieć że czasami spotkanie z wcieleniem równoległym może być szokiem. Jedno z moich wcieleń równoległych spełnia/spełniło wiele ambicji które ja miałam, a których nie udało mi się spełnić. Być może dlatego to moje wcielenie się pojawiło na świecie - bo ta osoba jest młodsza. Zazdroszczę jej wielu rzeczy. Moje drugie wcielenie jest starsze i jest odmiennej płci. Radzi sobie generalnie w życiu najgorzej z naszej trójki. Potem w kolejności jestem ja, środkowa i na końcu ta najmłodsza kobieta która radzi sobie najlepiej. Dlatego mam taką hipotezę że kolejne wcielenie równoległe pojawia się w celu ulepszenia swojej drogi życiowej. Myślę że to jest tak że jeśli jakiś krok uważam za błąd w swoim życiu, to moje młodsze wcielenie równoległe już tego błędu nie popełni. Ja na przykład dopiero teraz namyśliłam się że nie chcę żyć z facetem, tylko z kobietą (wcześniej określając się jako bi). Moje wcielenie równoległe nigdy nie miało faceta. Uważam że jest to jakby poprawiona wersja mnie. Trochę przykro to brzmi oczywiście. Czy to oznacza że moje życie jest nieudane? Niezupełnie. Mam te doświadczenia które mam i one też coś mi dają, czego nie ma, a może chciałaby mieć tamta osoba. Zdałam sobie, mimo wszystko, sprawę że to jest alternatywne wcielenie, a nie "lepsze". Ja żyłam tak jak żyłam, bo widocznie musiałam tak żyć, z jakiegoś powodu. Jednak słucham uważnie moich wcieleń równoległych, bo często widzę że ja też kiedyś miałam takie przebłyski takich samych pomysłów, ale np. olałam je i nie poszłam tą drogą. Teraz często chcę to zmienić. Ale też z drugiej strony, moje młodsze wcielenie często mnie wkurza, bo czuję jakby za bardzo napierało na mnie na zmianę, np. zmianę odżywiania się, zmianę pracy itp. Uważam że to nie ma sensu. Nie sądzę żeby celem wcieleń równoległych było to żeby każde z nas żyło dokładnie tak samo! Nie po to żeśmy się mnożyli żeby teraz mieć takie same doświadczenia i drogi życiowe!
|