CYTAT(Krukos @ 08.10.2018 - 21:25)

żyję po to aby robić to co robię, między innymi jeść. Zadałem pytanie? W jakim celu ten rozwój i wcielenia?
Zastanawia mnie jaka jest najbardziej rozwinięta forma. I po co ona?
A dziękuje: )
Nie do końca to wiadomo. Aby znaleźć odpowiedź na to pytanie trzeba by się najpierw zastanowić po co właściwie zostaliśmy stworzeni.
Nie wiem. Może Bóg, Twórca, Wielki Kreator czy jak tam można by go nazwać czuł się samotny?
Myślę, że rozwój jest po to aby się zbliżyć do Boga, stać na tyle rozwiniętą istotą która może nie będzie mu równa, ale przynajmniej będzie jako tako godnym partnerem do nie wiem... współtworzenia wszechświata? Współistnienia?
Stać się bardziej wartościową istotą we wszechświecie, która na najwyższych poziomach rozwoju być może będzie wstanie także na tworzenie i rozwijanie wszechświata wpływać.
To co znacie na Ziemi to jest dopiero początek rozwoju. Praktycznie wszyscy ludzie tutaj są dopiero na początku, pomijając jakichś największych mistrzów duchowych, tworzących różne cuda i posiadających niesamowite zdolności.
Na dalekich etapach rozwoju ludzie są tak rozwinięci i potrafią takie rzeczy, że na Ziemi zostaliby uznani za bogów. Z tymże takich tutaj nie ma, chyba, ze jakieś pojedyncze przypadki na cały świat pełniące jakąś misję. Oni żyją w światach dostosowanych do ich poziomu rozwoju, wśród podobnych sobie.
CYTAT(Glamorous @ 08.10.2018 - 22:27)

No właśnie mnie tez to zastanawia, jaki jest cel skoro i tak nie pamiętamy-potencjalnych innych wcieleń? Jedynie może to polegać na odwracaniu ról bo osobiście jednak odrzuciłaby istnienie karmy jako takiej a nasze doświadczenia z poprzednich żyć byłyby zapisywane w naszej świadomości ale bez dostępu do nich? Patrząc na świat w jakim teraz żyjemy to odnoszę wrażenie, ze oprócz technologii to nasze społeczeństwo nie rozwija sie, wręcz przeciwnie ... No napewno nie duchowo... czasem mam wrażenie, ze ludzie nie myślą bo im się nie chce i jest im tak wygodnie ...
Co do celu moją teorię napisałem wyżej w tym poście, pod cytowaniem innego użytkownika.
Co do niepamiętania poprzednich wcieleń powód jest bardzo łatwy do wytłumaczenia - Gdybyś je pamiętał nie byłbyś w stanie odgrywać prawidłowo roli jaką masz zaplanowaną na obecne wcielenie i jaka jest Ci potrzebna do rozwoju.
No bo dajmy na to dla przykładu (przykłady skrajne, ale chce to zrozumiale wytłumaczyć) jak ktoś miałby odgrywać rolę powiedzmy pobożnej kobiety, dobrej matki i żony, pamiętając, że w poprzednim wcieleniu był brutalnym mordercą, a do tego rozpustnikiem seksualnym, no i jeszcze na dokładkę płci męskiej co bardzo utrudniałoby odgrywanie roli kobiety? Albo jak miałby odgrywać rolę człowieka który zszedł na złą drogę i robi jakieś złe rzeczy wynikające z jego przeżyć, na przykład traum z dzieciństwa, kiedy pamięta poprzednie życia i dzieciństw miał bardzo wiele, więc przeżycia z obecnego nie wydają się niczym wielkim i nie wpłynęłyby na niego aż tak by mógł zmienić swoje zachowanie z takiego jakie miał w poprzednich wcieleniach, na takie jakie ma mieć teraz.
Jak też człowiek miałby w celu rozwoju posiadać różne charaktery i cechy osobowości, gdyby pamiętał poprzednie wcielenia? Wtedy musiałby mieć jedną osobowość, te same cechy charakteru i odgrywać ją w każdym życiu, przez co nie zobaczyłby jak to jest inaczej (na przykład ktoś o wysokiej moralności nie poznałby drugiej strony i nie zobaczył jak to jest być człowiekiem upadłym bez zasad, albo człowiek o powiedzmy skrajnych poglądach politycznych nie zobaczyłby jak jest po drugiej stronie barykady).
Oczywiście nie znaczy to, że tych poprzednich wcieleń sobie nie przypomnisz. Sądzę, że po zakończeniu obecnego wcielenia zyskasz dostęp do pamięci poprzednich wcieleń i będziesz wiedział kim tak naprawdę jesteś, poznasz swoją historię.
Teraz po prostu odgrywasz zaplanowaną na to wcielenie rolę. Można to porównać w pewnym sensie do odgrywania roli w teatrze. Aktor X grający postać Y, cały czas jest panem X, ma świadomość pana X, jest tą samą osobą mimo odgrywania różnych ról. Ale podczas grania o tym nie myśli i skupia się maksymalnie na tym by wczuć się w ogrywaną przez siebie postać czyli pana Y. No i z wcieleniami to jest tak, że nie pamięta się o tym iż jest się panem X, przez co całą uwagę skupia na odgrywanej roli, czyli panu Y i dzieki temu odgrywa ją dużo lepiej i głębiej i jest to bardziej rozwijające.
To tak jakby na przykład Leonardo Dicaprio z Titanica podczas grania roli tak bardzo wczuł się w Jack'a, że zapomniał o tym, że jest Leonardem i żył całkowicie odgrywaną przez siebie postacią. Ale potem kręcenie filmu się kończy i Leonardo uświadamia sobie, ze tak naprawdę jest Leonardem, a Jack to była tylko rola. Jedna z wielu ról. Ale dzięki której wiele się nauczył.
CYTAT(g00rmik @ 08.10.2018 - 22:43)

Zacytujmy więc źródło, by każdy wiedział, bo każdy powtarza, ale nie zadaje sobie trudu by odpowiedzieć sobie na pytanie skąd to pochodzi i kto to wymyślił.
Aneta Tylakc - Etyczny wymiar metempsychozy w dialogach Platona
[i]Platon przedstawia w sposób obrazowy to (...)
To że napisał to Platon sięgając do jeszcze pewnie starszych źródeł, nie znaczy zaraz że to prawda. I że nie można z tym dyskutować ;)
Mój rozwój zaczął się od kwestionowania betonu, którym karmił mnie świat. I nie mam zamiaru spocząć. Ale sięgając w głąb siebie nie znajduje jednoznacznej odpowiedzi, że to prawda...
Choć naprawdę chciałbym uwierzyć, że tak właśnie jest.
Chwila! Po pierwsze moje źródło jest inne. Tego co zacytowałeś, Platona, nawet nie znałem. A po drugie, przecież pisaliśmy o Deja'vu, a w podanym przez Ciebie cytacie nic o tym nie ma.
Cytat:
,,wielu zaciekle broni jakiejś idei pokroju że przychodzimy tu aby się uczyć itp. jest to myślenie aby uspokoić się i nie dopuszczanie innych opcji i na siłę próbują wcisnąć innym swoje przekonania żeby więcej ludzi myślało tak jak oni .... tylko że akurat przestarzała teoria reinkarnacji nie ma sensu, w każdym życiu zrobisz sobie tylu wrogów karmicznych tyle osób będzie ci się chciało odwdzięczyć że wygląda to jak rzeka która z każdym życiem się poszerza ...''
Teoria reinkarnacji oraz teoria rozwoju to tak naprawdę jedyne teorie które mają sens jeżeli się to dobrze przemyśli. Można uważać, że jest inaczej. Tylko jak? Nie znam żadnej innej teorii tego jaki jest cel naszego istnienia i cel życia w fizycznym świecie i tego co u robimy, po za tą. W sensie
żadnej która miała by sens.
No bo co innego mogłby być? Jedno krótkie życie, w dodatku bardzo różniące się u różnych ludzi, a niektórzy to nawet kończą je jako małe dzieci, a potem niebo albo piekło już na zawsze? Bez sensu. I co by się tam w niebie robiło? Jedno krótkie życie w porównaniu do istnienia bez końca to jest nawet coś czego nie da się porównać. Bo bez końca. Nie jak jeden dzień w porównaniu do miliona dni, nie jak jeden w porównaniu do miliarda, nawet nie jak jeden w porównaniu do biliarda. Tylko jak jeden w porównaniu do... bez końca.
Swoją drogą czy po biliardzie lat spędzonych w niebie pamiętałoby się jeszcze cokolwiek z tego superkrótkiego życia na Ziemi?
Na reinkarnacje jest też dużo dowodów. Było wiele przypadków ludzi pamiętających poprzednie wcielenie. Niektóre zostały zbadane naukowo, potwierdzono, że to co Ci ludzie pamiętali się zgadza. No ale prawdziwego sceptyka to pewnie nie przekona, w końcu to mógł być przypadek, nawet jeśli szansa na taki przypadek jest jak jeden do miliona.