|
Gdyby naukowcy uwierzyli, że ciało astralne istnieje to by udowodnili. Jak na razie większość zakłada, że jest to tylko halucynacja spowodowana oddziaływaniem na jakiś konkretny ośrodek mózgu. Z takim przekonaniem sprowadzą OBE to tekstu w stylu: zaburzenie umysłowe spowodowane taką a taką substancją w tym a tym ośrodku w mózgu itd....Najbardziej mnie denerwują eksperymenty typu: przyłożą komuś elektrodę do mózgu i pobudzą elektrycznie jakiś ośrodek. Osoba badana ma wtedy wrażenie, że jest poza ciałem i obserwuje siebie z sufitu. Z tego ci paranaukowcy wysnuwają wniosek, że odkryli "tajemnicę" OBE i wiedzą na czym to polega. Jednak rozumowanie ma jeden kategoryczny błąd logiczny. My - rzeczywiście opuszczamy ciało, a tamci badani mają tylko wrażenie, że są poza ciałem, bo im przykleili elektrodę. To tak samo jakby wywołali u kogoś za pomocą jakiejś substancji wrażenie, że trzyma szklankę i na tej podstawie stwierdzili, że wszystkie osoby na ziemi, które trzymają w ręku szklankę mają halucynację spowodowaną tym a tym. Pamięta ktoś eksperyment z Dalekich Podróży Monroe, w których 26 osób próbowało nadać ich ciałom energetycznym widzialną postać i zaobserwowano wtedy wysoko na niebie jakieś dziwne światło, które nawet sfotografowano? Może my byśmy się tak kiedyś zebrali większą grupą np. 100 osób i zrobili to samo. Wtedy to byłaby dopiero energia.
|