|
Słuchając i czytając różne informacje, doszłam do wniosku, być może słusznego, że prąd ma jakiś wpływ na ciało astralne człowieka. Skąd to wnioskuję. Po pierwsze w pierwszym tomie R.Monroe opisał pewne wydarzenie. Otóż kierował się identem pewnego swojego znajomego, ale nie doleciał do niego. Przyciągnęło go do jakiegoś słupa energetycznego (rozdzielacza prądu czy cuś). W każdym razie chodzi o elektromagnetyzm (nie znam się na fizyce, więc nie bijcie, jak coś pokręciłam z nazwami). Dopiero potem się okazało, że jego znajomy był w pobliżu, a owy magnetyzm sprawił, że Monroe zboczył z kursu na ident. Po drugie oglądając naukowe programy próbujące wyjaśnić pojawianie się duchów, usłyszałam ponownie o elektromagnetyzmie, który jakoby sprawiał, że ludziom, którzy tam (czyli w miejscach namagnetyzowanych jakby) przebywali objawiały się zjawy. Oczywiście naukowcy przyjęli do wiadomości, że właśnie tak jest, ale dlaczego nie zastanowiło ich dlaczego zjawy zawsze wyglądały tak samo (przecież wielu z tych ludzi nie miało pojęcia, że wogóle tam sie coś pojawia)? A zatem następują pytania - czy to elektromagnetyzm wywołuje halucynacje, czy po prostu dusza reaguje na prąd? Dlaczego naukowcy, którzy badają OBE (wg nich halucynację) uważają, że to mózg wariuje i tworzy te barwne obrazy, które my nazywamy np. projekcją astralną, a nie uważają, że po prostu wyjście z ciała powoduje zmiany w mózgu?
|