|
Zgadzam się z Conchita :). Czasami komuś ciężko idzie, czy nawet opornie, ale nie oznacza to, że jest trudne dla wszystkich, nic dodać nic ująć Conchita. Jeszcze dopiszę coś, co dało mi do myślenia po wypowiedzi Damiana, bo pewnie nie tylko jego dotyczy. Otóż tutaj właśnie też pojawiają się pewne oczekiwania i przekonania o tym, czy OOBE jest lub czym nie jest. Może niektórzy przez to właśnie przegapiają okazję? Pamiętam jak pisałam do Darlene z Instytutu Roberta Monroe z zapytaniem: "Czym różni się LD od OOBE". Odpisała, że tym iż śniący wie że śpi, a OOBE to jednak opuszczanie ciała w świecie "rzeczywistym" i że to różne stany. Jednak dodała pewien haczyk. Mianowicie napisała jeszcze, że - cytuję: "czasami OOBE, zwłaszcza jeśli wymaga przemieszczenia się do świata niefizycznego bywa mylone z tym, co jest znane jako LD". Więc tak rozumując po swojemu, to czasami, gdy opuszczam ciało i jestem gdzieś, gdzie krajobraz bywa jak sen, to to nie musi być sen i heja :D poplątać się można. Jednak nie ma co dawać się przekonaniom! Ilekroć podróż, eksploracja nam coś daje na plus w rozwoju, to co za różnica, jak nazwać tą eksplorację? Pozdrawiam Was serdecznie.
|