|
Slothia poruszył mnie twój tekst. Jest mi jakoś cholernie bliski. Mimo tego że znajdowali się wokół mnie czasem ludzie to i tak czułem się outsaiderem. Cieszę się że podzieliłaś się tym z nami.
Teraz troszkę o mnie. Nie wiem nawet od czego by tu zacząć. Miałem tyle dziwnych ekscesów w swoim nudnym, smutnym, wesołym życiu. Dobra, teraz o jednym z nich czyli przyjaźni. Nie wierzę już w przyjaźń, taką prawdziwą przyjaźń. Nie chodzi mi tu o związek kobieta i męszczyzna tylko o przyjaźń między kumplami. Zraziłem się już 3 razy ale to nieistotne. Miałem kiedyś takiego kolegę. Znaliśmy się od 5 roku życia, Praktycznie całe dzieciństwo spędziliśmy jako dobrzy kumple. Nasi rodzice również się dobrze się znali. Następnie zaczęła się "przyjaźń" To wszystko tak trwało bodajże do 17 roku życia. Potem koleś się wyprowadził. Mieszka na drugim końcu miasta ale niestety olał wszystko. Mimo że przez te lata często bywał na moim osiedlu to do mnie nie zajrzał ani razu. Kiedyś z 2 lata temu stałem na przystanku i akurat przejeżdżał samochodem. Zatrzymał się łaskawie i spytał podwieźć cię ? <lol> Niestety powiedziałem dzięki ale jadę busem...
Nadeszło liceum. Mieliśmy spoko klasę. Miałem niezły kontakt ze wszystkimi. Wspólne wypady,piwko itd ale to nieważne. Mieliśmy kiedyś z kumplami taką amatorską pierwszą kapelę. (Teraz też gram w kapeli i jest fajnie ale to nieważne) No i tak sobie graliśmy i było całkiem ok. Po pewnym czasie basista stwierdził że to wszystko p****. Kupił sobie koksy i poszedł na siłownię. Z kolei perkusista przerzucił się na hula-hop (czyt. Hip-Hop), potem bakanie, mocniejsze dragi itd wiadomo) Praktycznie przez jeden rok szkolny nie mieliśmy kontaktu ze sobą mimo że siedzieliśmy w jednej ławce. Koleś był wiecznie zawieszony. Po roku coś się zmieniło. Zaczęliśmy gadać i było nawet ok lecz nie tak samo jak kiedyś. Teraz mieszka on gdzieś w centrum Polski lecz kontakt się urwał.
Mijały lata. Przyszło 2 letnie Studium. Poznałem również wielu wspaniałych ludzi. Z niektórymi związałem się bardziej z niektórymi mniej. W klasie poznałem również 2 osoby z którymi związałem się bliżej. No i tak było spoko przez 3 lata. Z jedną tych osób mam do dziś kontakt i jest ok. Ale ta druga to www.żal.pl Powiedziałem sobie jeśli chodzi o prawdziwych kumpli to spróbuję jeszcze raz. I tak obnażaliśmy swoją duszę przez te 3 lata. Było naprawdę spoko. Wiele obietnic (niestety pustych) Wreszcie znalazłem prawdziwego kumpla. Wspólne pasje, poglądy na świat itd. Ale oczywiście nagle coś się zmieniło. Zaczęło się kłamstwo, olewanie. Wiadomo każdy ma w życiu problemy ja również je miałem ale starałem się zdusić je w sobie i z nikim się nimi nie dzielić. Do dziś noszę tę pieprzoną maskę dzięki której widnieje uśmiech na mojej twarzy. Nawet moja matka nie wiem kim jestem, co mnie gryzie w tym cholernym życiu ale nie o tym mowa. No i tak koleś zaczął olewać mnie i inne najbliższe osoby. Wiele razy próbowałem mu pomóc itd ale to i tak było bezskuteczne. Jak ktoś lubi wciskać drugiemu człowiekowi kit a potem wszystko olewać to żadna pomoc mu nie pomoże. Zresztą dużo by o tym pisać, To trzeba przeżyć. Koleś nagle zaczął być strasznie religijny. Taki moherowy katol. Pan Jezus to Pan Jezus tam to. Księża i kościół są najważniejsi itd. Nie napiję się już piwka bo to grzech. Osobiście nie mam nic do kościoła, po prostu już tam nie chodzę. O OOBE, medytacji i reinkarnacji nawet nie chciał słyszeć. Po prostu tak nagle mocno utwierdził się w tym wszystkim oraz biblii że nie szło z nim pogadać a jednocześnie siał kłamstwo. Widocznie było mu dobrze z tym. Mohery chyba takie są ? Powiedziałem sobie. Skoro te 3 lata dla niego nic nie znaczyły to trudno... Narka
Reasumując to wszystko słowo przyjaźń przestało mieć dla mnie jakąkolwiek wartość. Nie pokładam już w tym wszystkim tyle energii, nie obnażam już swojej duszy przed ludźmi. Nie warto. Nie czuję żalu do tych osób. Może początkowo byłem troszkę zawiedziony ale teraz już jest spoko. Nie jest źle. Znam wielu naprawdę fajnych ludzi, mamy dobry kontakt i niech tak zostanie. Aha nie jestem gejem :P :P :P Tak się jakoś złożyło że zacząłem pisać o przyjaźni między facetami. To tak na marginesie. :D :P
|