|
Bardzo fajnie że powstał taki temat, ponieważ mogę się podzielić z wami pewnym zdarzeniem, które miało miejsce jakieś 2 miesiące temu. Pewnej nocy około godziny 1, siadł u mnie w mieszkaniu prąd. Wyszedłem na dach posłuchać muzyki, i się zrelaksować w międzyczasie. Bodajże po około 20 minutach, spoglądając w niebo zauważyłem niezidentyfikowany obiekt, wylatujący zza konarów drzew. Znajdował się on na wysokości około 50 metrów. Przez chwilę wisiał w powietrzu. Przemieszczał się bezszelestnie. Miał kształt trapezu równoramiennego. Szerokość około 5 metrów wysokość 2. Obiekt ten był przeźroczysty w środku, z widocznymi konturami na zewnątrz. W nielicznych miejscach pojawiały się także światła. Całę zjawisko miało miejsce przez kilka, kilkanaście sekund. Po czym niezidentyfikowany obiekt wykonał zwrot, i poleciał na południe. Po chwili straciłem go z widoku.
Ogólnie byłem dosyć zszokowany tym zjawiskiem. Nie wiedziałem czy powiedzieć o tym znajomym, może też byli świadkami tego wydarzenia. Tak czy inaczej przynajmniej w najbliższym gronie moją historie potraktowano poważnie. Ja sam zmieniłem swoje nastawienie do tego typu zjawisk. Nie przeczę że wcześniej w coś takiego nie wierzyłem, ale kiedy dostałem żywy dowód, nie było już wątpliwości.
Jeżeli chodzi o sondę, wahałbym się między punktem 2, 4 i 5.
|