|
Miałem swego rodzaju rzygode. Piłem. Łzy mi leciały ale piłem. Człowiek na kacu mysli inaczej.. co by tu zrobic zeby sobie nie dowalic a jakos zneutralizowac ten nadmiar kwasów.
Można sobie rzygodnąc do kibelka, mozna zjesc jakis kefirek czy jogurt naturalny niegazowany. Co zrobic jednak gdy sie nie ma jogurcika a rówież rzygodnac sie zbytnio siły nie ma? No tak. Postanowiłem zapełnić swój rzoładek na full. CZym to zrobic? Pomyślałem paprochami. Tak jak sie kaczki faszeruje tak sie kamglow nafaszerował. No dobra, miałem kłopot bo paprochów też nie miałem. Ale było coś podobnego w lodówce, wiec - zrobie to! Ludzie, jadłem, piłem! ale sie spierdoliłem potem strasznie. Wszystko zwróciłem.
Od tamtego czasu zawsze mam kefir w lodówce, a 0.5 w dupie :P zraziłem sie do picia i pije miej. Alkoholikiem nie byłem nigdy.
Tekst nie miał charakteru smiesznego, jezeli Cie rozśmieszył to lecz mnie.
|