To są moje dowody, średnie ale mi wystarczają:
CYTAT
18.04.2003r.
Przez punkt "Z" przeszedłem metodą Pragnienia. Próbowałem najpierw oderwać głowę następnie resztę ciała, głowa niestety nie chciała się ruszyć. Zsunąłem więc resztę ciała na podłogę w nadziei, że głowa też się wysunie i podąży za ciałem. "Wstałem" i otworzyłem oczy tylko, że widziałem sufit i kawałek okna. Ja widziałem przez fizyczne oczy kiedy moje astralne ciało było poza fizycznym. Nie mogłem ruszyć głową, mogłem tylko otworzyć i zamknąć oczy. Położyłem się więc obok niego (siebie) i zacząłem obserwować moje niefizyczne dłonie. Efekt był taki jak na filmie Predator, gdy kosmita staje się niewidzialny dostrzec można tylko jego kontury przy czym reszta ciała zlewa się z tłem, w moim przypadku z sufitem. Było to przedziwne uczucie, którego jeszcze nigdy nie doświadczyłem. Mogłem swobodnie chodzić po pokoju (bez wzroku) a w tym samym momencie patrzyłem sobie fizycznie na swój sufit. Powróciłem do ciała po czym otworzyłem oczy - widok był identyczny.
12.05.2003r.
Z ciała wyszedłem metodą pragnienia. Następnie podszedłem do szafki, z której podniosłem kartkę (Zostawił mi ją qmpel z fizyki). Spojrzałem na jej treść - było na niej napisane coś po francusku (jakby kartka wyrwana z zeszytu od języka francuskiego). Odwróciwszy ją na drugą stronę ujrzałem imię i nazwisko jakiegoś mężczyzny. Pamiętam tylko, że jego nazwisko miało coś z fasolką. Kartkę zostawiłem na swoim miejscu, a sam wyszedłem na zewnątrz - skacząc z okna za ogrodzenie mojego domu. Szedł wszy sobie przez teren gdzie powinien stać dom sąsiadów przyglądałem się przyrodzie i lecącym obok wróblom (ich ćwierkanie było słychać wyraźnie). Wychodząc na ulicę w mojej głowie (w środku) pojawiła się myszka komputerowa! Mogłem sterować moim ruchem, a ściślej mówiąc ruchem do przodu. Kiedy kliknąłem i przytrzymałem, a następnie przeciągnąłem do siebie guzik myszki zbliżałem się do domu Adameksa. Klikać musiałem tylko na ulicę, ponieważ gdy kliknąłem nieco wyżej nie wykonywałem żadnego ruchu. Po wykonaniu trzech kliknięć byłem prawie koło domu Adameksa. Frunęło nad nim duże stado wron. Następnie zobaczyłem jak jakiś mężczyzna wchodzi na podwórko qmpla, po chwili wyjechał z niego jakiś stary, czarny samochód typu limuzyna dla "grubych ryb". Stałem już przed celem - pokuj Adameksa było na pierwszym piętrze. Z jego oknem było coś nie tak - na jego całej objętości mieścił się jakaś metalowa gruba warstwa czegoś. Przypominało do drzwi od sejfu. Kliknąłem na nie i nacisnąłem Enter (?), nie zadziałało. Nagle koło okna pojawił się mężczyzna, lewitował w powietrzu. Coś mówił po angielsku ale go nie zrozumiałem bo za cicho mówił, a poza tym zagłuszała go jakaś wesoła muzyka - jakby z reklamy z TV. Powrót do ciała nastąpił bez powodu.
Komentarz:
Skonsultowałem się z qmplem, który napisał mi tą wiadomość na kartce. Powiedział, że pierwszą literą wyrazu jest "F".
03.05.2003r.
Od razu, gdy poczułem, że mój sen się kończy błyskawicznie wstałem ciałem astralnym. Zszedłem na dół, słyszałem jak jakiś mężczyzna coś mówi, wyczuwałem obecność mojego ojca leżącego na łóżku, lecz nie zwracałem na niego większej uwagi. Podszedłem do lusterka, ponieważ nie byłem do końca przekonany czy jestem w fizyce, czy w astralu. W lusterku widziałem swoją prześwitującą twarz, ale po chwili przyglądania zrobiła się całkiem normalna - miałem normalne włosy, oczy otwarte, a gębę roześmianą :). Zacząłem chuchać na lusterko, po czym zrobiła się na nim para. Więc palcem porysowałem sobie trochę po tafli lustra. Szybko mi się to znudziło, a poza tym poczułem, że ciało fizyczne mnie wzywa (czułem lekki ból u fizycznej lewej ręki), więc zacząłem kierować się w stronę schodów, by wejść na górę. Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem drabinę, którą schody zastąpiły dość dawno temu. Stojąc tak przed drabiną usłyszałem głos: "Dziesięć stopni, dziesięć wiele" - była to moja podświadomość. Nie wiem skąd, ale wiedziałem, o co chodzi i zacząłem po słowie "wiele" wymieniać uczucia. Były to między innymi: wiele bólu, wiele cierpienia, wiele miłości, a na końcu wiele sądu. Uczucia wymawiałem szybko, bez jakiegokolwiek namysłu. Jak gdyby nigdy nic doszedłem do swojego pokoju. Chciałem się przenieść (teleportować) do qmpla, który wyjechał na długi weekend. Położyłem dwa palce na czole, (jak Son - Goku z Bragon Ball) i wypowiedziałem "Marcin W." - oczywiście nic się nie stało :). Przypomniało mi się, że inny qmpel zostawił mi na szafce kartkę z jakimś wyrazem napisanym przez niego (chciał się przekonać czy to całe OBE to prawda). Podszedłem do szafki, która stała w zupełnie innym miejscu niż w fizyce i zacząłem szukać owej kartki. Przeglądałem te wszystkie rupiecie, oprócz zepsutego zegarka, komiksów, sklejanego modela samolotu niczego innego nie znalazłem. Nawet w moim pokoju nie było nic poza łóżkiem i tą właśnie szafką. Pomyślałem, że czas wrócić do ciała, ponieważ ból ręki się zwiększał.
Komentarz:
Przez cały czas trwania OBE widziałem wszystko bardzo wyraźnie nawet rysunki w komiksie, który leżał na szafce. Co około 20 sekund "gasło mi światło" tzn. przestawałem widzieć na parę sekund (tak jak bym po prostu dłużej mrugał powiekami). Po powrocie sprawdziłem: ojciec oglądał TV, a w niej leciały telezakupy, gdzie lektorem był mężczyzna - to jego głos słyszałem w trakcie OBE, moje schody składają się z 10 stopni (tyle samo ile drabina miała szczebli!) Zapomniałem jeszcze dodać, że w OBE drabina miała złamany jeden szczebel. Rzeczywiście kiedyś miała złamany szczebel, przez co trzeba było robić większy krok. Zastanawia mnie, o co chodziło z tym "wiele"?