|
Hmmm... ja myślę tak. Wiesz Set.h gdyby nie było zła nie mógłbyś doświadczyć dobra, miłości( z resztą pojęcia dobro zło wymyślił człowiek).
Tak sobie myślę, że my wszyscy oderwaliśmy się od jedności, stwórcy, pierwotnej przyczyny, boga (jak kto woli) żeby doświadczyć miłości. Żyjąc w tak zwanym ''wiecznym szczęściu'' nie zrozumiesz czym jest miłość. Zmierzam do tego, że nie zrozumiesz czym jest ciepło jeśli nie doświadczysz zimna, nie zrozumiesz czym jest noc nie doświadczając dnia. Tak samo my, żeby doświadczyć miłości trzeba najpierw doświadczyć ciemności. To tak jakbyśmy stawali się bogami(którymi i tak jesteśmy) na nowo.
Ale tej ciemności nie trzeba zawsze doświadczać, w każdej chwili można ją odrzucić, przecież sami kreujemy swoją rzeczywistość (film The Secret hehe)
Ja staram się tak robić, ciemności już doświadczyłem w nadmiarze i wystarczy mi hehe. (mam nadzieję, że dobrze mnie zrozumieliście, nie wiem jak inaczej to wyrazić, z resztą wiecie , że słowami ciężko przekazać to co się czuje więc nie łapcie mnie za nie hehe)
PS. Dla ciebie jestem ateistą, dla Boga - konstruktywną opozycją.
— Woody Allen
|