|
Dzisiaj w nocy wydarzylo sie cos niewiarygodnego, chyba wyszedlem z ciala. Robilem relaksacje ktora zajela mi dlugi czas bo nie potrafilem miesni rozluznic jak chcialem. Lezalem tak 1,5h i co dziwnego sie stalo zaczal lapac mnie paraliz a ciemnosc w ktora sie wpatrywalem zaczela lekko falowac przestraszylem sie a serce zaczelo mi walic. Jakis odglos z dworu mni zbudzil niestety, ale po tym polozylem sie spac- 5 min od odbudzenia sie i wtedy poczulem paraliz i nagle nie wiem czy to byl sen ale zauwazylem jak sobie siedze na robu swojego lozka patrzac na siebie spiacego i brata, jednak gdy chcialem wstac to sie przewrcalem, zapomnialem chyba o spokoju umyslu i o woli wyjscia z ciala, nie wiedzialem co sie dzieje. Zaczalem sie przwewracac tak jakby, chcialem obudzic brata swoim duchem ale nie dalo rady. Jeszcze nie doszlo do mnie ze stalem sie niematerialny. Co dziwne czulem jak cialo wciaga mnie do siebie jakbym byl z nim spojny i kiedy upadlem nagle obudzilem sie. Nastepnie gdzies o 1.25 lekko zmeczony postanowilem probe powtorzyc lecz ciezko mi bylo sie skoncentrowac umysl byl chyba zmeczony, ale staralem sie skoncentrowac i nagle uslyszalem jakies glosy przypominalo to szum zboza lub lisci z drzew podczas wichury i mialem jakies glupie wrazenie jakby ktos sie na mnie patrzal. Chcialem sprawdzic czy wieje wiatr ale naookolo byla cisza. Zobaczymy jak bedzie dzisiaj po wczorajszym zdazeniu jakos sie troche zniechecilem i troche sie boje. Zobaczymy wypowiadajcie sie coz to moglo byc Waszym zdaniem. Pozdrawiam :)
|