|
Witam wszystkich, to mój pierwszy pościk.
Proszę o pomoc w pewnej kwestii. Problem mój wygląda następująco: W przeważającej ilości moich ld/obe, wybudza mnie z nich po kilku sekundach. Większość moich doświadczeń wyglądała tak, że odzyskiwałem świadomość albo w pokoju, albo gdzieś w okolicach mojego bloku, zazwyczaj w nocy. Kiedy próbowałem zmienić jakiś przedmiot, lub coś w otoczeniu, poprosić o spotkanie z MTJ, znaleźć się w innym miejscu, lub wykonać cokolwiek innego - budziłem się.
Mimo wszystko nie wyglądało tak każde moje doświadczenie. Odwiedziłem naprawdę wiele różnych dziwnych miejsc i doświadczyłem różnych ciekawych sytuacji.
Zauważyłem, że im mniejszy jest mój poziom świadomości - tym dłużej mogę ją utrzymać. Jednocześnie wszystko dookoła wydaje się żyć swoim własnym życiem. Działa zwyczajna mechanika snu. Kiedy wchodzę np. w sen przez hipnagogi i mam dużą świadomość, to wszystko wydaje się zamierać. Spotykam bardzo małą liczbę postaci. Kiedy pytam je o rzeczy dla mnie istotne, to przeważnie zgrywają głupków. Rzadko mogę się od nich czegoś dowiedzieć.
Wywołanie ld/obe nie stanowi dla mnie większej trudności. Przy odpowiedniej motywacji udaje mi się to osiągnąć już pierwszego dnia od wyrażenia takowej chęci. Najczęściej osiągam te stany poprzez 'intensyfikowanie' obrazów hipnagogicznych pojawiających się nad ranem, lub po prostu przez ocknięcie się w trakcie snu.
Interesuję się tym już około 7 lat i mam za sobą wiele dziesiątków ld/obe więc można powiedzieć, że mam już jakieś tam doświadczenie. Wykluczam raczej możliwość zbytniej ekscytacji po odzyskaniu świadomości, która przez wielu uważana jest za główną przyczynę wybudzania się przez początkujących. Po tylu latach zdążyłem to opanować.
Po odzyskaniu świadomości lub po oddzieleniu się, staram się uaktywnić jak najwięcej moich (nie)fizycznych zmysłów, aby pogłębić "dostrojenie" (?), "fazę" (?). Na początku krzyczę wniebogłosy, bo początkowo pojawia się u mnie zmysł słuchu, później dotyku, a na końcu wzroku (na zapach i smak nie zwracam zbytniej uwagi, no chyba że coś konsumuję w ld). Później staram się poczuć dłońmi co tylko się da, na przykład fakturę dywanu, kształt jakichś przedmiotów itp. Wszystko to pomaga początkowo. Jednak kiedy w końcu postanawiam się czymś zająć, to przy pierwszej próbie dokonania czegoś "niezwykłego" po prostu się budzę. Jakbym nie był dostatecznie doenergetyzowany. Hm, może czasami faktycznie niektóre wydarzenia wywołują u mnie zbyt wiele emocji, jak np. postacie które pojawiają się czasami po wyrażeniu chęci spotkania z MTJ. Zazwyczaj jednak nie zdążam zamienić z nimi ani słowa.
Przestało mnie interesować wykorzystywanie ld/obe do rozrywki. W dodatku przebywanie ciągle w tym obszarze przycielesnym z niemożnością dokonania czegokolwiek stało się po prostu nudne. Wiążę teraz z astralem wyższe cele. Moim priorytetem jest spotkanie z MTJ i zrozumienie samego siebie, różnych mechanizmów i otaczającego mnie świata. Jednocześnie staram się zrozumieć to wszystko w realu poprzez obserwację siebie i wszystkiego wokół.
Proszę Was o poradę. Co powinienem zrobić żeby utrzymać te stany przez jakiś czas ? Zmienić intencje ? Poćwiczyć koncentrację ? Może podchodzę do czegoś w zły sposób ? Może widzicie coś oczywistego, czego ja nie dostrzegam ? Co sugerujecie ?
|