|
Przytulał swoją głowe do mojej z ciała fizycznego (opisywałam już jak on wygłądał, więc nie będę się powtarzać). Pierwsze co poczułam to strach, niesamowity, ale odrazu przypomniałam sobie wydarzenia tego wieczoru i to że obiecałam, że nie będę się bać i nagle ogarnęło mnie uczucie ogromnej miłości (wspominaliście to uczucie w swoich postach - więc zapewne to to samo :) ). Patrzyłam na niego swoimi astralnymi aczami z ogromnym zachwytem, czułam to niego taką miłość, że nie da się tego opisać. Zastanawiałam się jak mogłam się tak zakochać w nieziemską istotę, w ogóle z innego wymiaru. Poczułam jak do mnie zamówił. Tak, poczułam, bo nie były to słowa które można było usłyszeć, a raczej przekaz telepatyczny. Może to troche śmiesznie zabrzmi, w ogóle ta cała historia wygląda na jakąś science-fiction, ale naprawdę tak było i napewno nie był to sen, ani żaden wymysł. Nikomu wcześniej tego nie opowiadałam, bo bałam się że mnie wyśmieją, ale mam nadzieję, że Wy mi uwierzycie. ...No więc powiedział, że też mnie kocha i chce bym poszła z nim. To uczucie jakim go darzyłam w tamtej chwili było tak mocne, że gotowa byłam porzucić wszystko dla niego. Słabo pamiętam co dało się dalej, jakbym zmieniłam żeczywistość. Błysło jakieś światło, chyba zemdlałam. Kiedy się ocknęłam, ale się jeszcze nie poruszyłam, tylko tak przez mgłę usłyszałam podobną telepatyczną rozmowę... Rozmawiał ten "chłopak" z królową. Troszeczkę tak otworzyłam oczy by móc ją zobaczyć. Była bardzo wysoka, podobna do tego "chłopaka" - świecące oczy, szara cera, kszałt twarzy trójkątny bardzo zaosrdzony. Miała na sobie taką długą ciągnącą się po ziemi suknię w jakieś bordowo-czerwone wzory, trudno mi dokładnie opisać. Nie zwróciłam uwagi na ręcę. Na głowie miała taki ogromny turban zakręcony coś jak rogi u barana. Obok siebie miała eskortę, lecz nie zwróciłam uwagi na tych co stali obok, bo byłam nią bardzo zachwycona. Usłyszałam jak "chłopak" powiedział, że chce mi się ujawnić. Królowa na mnie spojrzała surowo. Odpowiedziała mu, że najpierw muszą mnie sprawdzić i wypróbować, czy uda mi się znieść to czego mogę się dowiedzieć.... Później była tylko ciemność, mrok, aż obudziłam się wśrodku nocy i szybko spisałam wszystkie wspomnienia. Nie wiem, czy opowiedzieli mi czy nie - nic nie pamiętam. A może poprostu nie przeszłam próby... nie wiem Później już więcej nie udało mi się z nimi nawiązać kontaktu, a i po dwóch próbach poddałam się... Może kiedyś spróbuję ponownie :) Ale pamiętam wszystko jakby to było dziś. Tego nie da się zapomnąć - nigdy...
|