|
Qrna - i za to lubię buddystów, za pokorę i nieustanne dążenie do celu, wytrwała praca nad sobą i przyjmowanie z pokorą swojego etapu. Żadnen średniozaawansowany buddysta nie podejdzie do mistrza i powie, "ty qrna, to wszystko do bani, wymyśliłeś to sobie to całe oświecenie i przebudzenie. ja w to nie wierzę" bo usłyszał by tylko właśnie błogosławieństwo na dalszą drogę. Jak ktoś doświadczył trochę OOBE z jakiegoś poziomu to uważa, że już wszystko wie, wie czym jest oobe, życie i w ogóle zaraża innych swoim rozumieniem i frustracją/ zniechęceniem. No moment, ja rozumiem, że można przechodzić trudne chwile, kryzys i szukać wsparcia - ale nie żeby zaraz z tłumem innych frustratów autorytatywnie twierdzić, że to wszystko wymysły napompowanego literaturą umysłu... Co za pycha... Do głowy by mi nie przyszło twierdzić, że wszystko już wiem i nawracać innych. Do oświecenia mi jak stąd do Bejrutu, ale sobie uparcie będę dreptać aż może kiedyś w końcu dodrepczę i zrozumiem całość i stanę się całością (jak przeciekło od oświeconych, że to coś w tą stronę będzie).
Więc skracając pokręcone ścieżki mojego umysłu mówię: to, że ktoś doświadczył OSPUO i nic więcej, to właśnie tylko to oznacza, że doświadczył OSPUO. Ale twierdzić, że istnieje tylko to i nic poza tym, i twierdzić jeszcze, że NIKT (jak wyżej czytam) nie miał OOBE w ŚF to to już są jakieś manipulacje, pycha umysłu, któremu wydaje się że ma monopol na wiedzę... Ludzie, trochę pokory, to wszystko, dzieło stworzenia jest przebogate, ogromne, a my sobie łapiemy jakieś okruchy i próbujemy sobie wytłumaczyć. I mylimy się w większości przypadków, większość teorii jest do bani i trzeba sobie o tym pamiętać:).
Frustraci: skończcie z jęczeniem i biadoleniem. Mam dla was coś, co usłyszałam na kursie Moena i co mi się bardzo spodobało. Poproście (najlepiej na głos) swojego MTJa/WJ/Anioła Stróża o doświadczenie czegoś, co jest niezgodne z waszym systemem przekonań. I poczekajcie. Będzie się działo...:)
|