|
właśnie mi się to nasunelo na mysl tuz zanim przeczytałem PS. :) pokombinuje: perkusja -> dyktafon -> szafka :D
a wczesniej w LD zrobiłem juz pełnowymiarowy koncert z paroma znajomymi zespolami :)
OBE, LD, a przede wszystkim umiejetnosc zachowania swiadomosci, kiedy mozg przechodzi na wolniejszy tryb bardzo pomaga filmowca, muzyka, poeta, pisarza i ogolnie wszystkim artysta.
ale cicho juz bo zeszlismy na inny temat :P
Jedno z moich najbardziej realistycznych doświadczeń w przyszłości: Dziś wyszedłem spontanicznie. Celowo pozostałem przez chwile w ciele... chciałem pobawić się energia. Wyobraziłem sobie kule białej energii nad czakrą serca "utrzymywałem ją dłońmi i po chwili wepchnąłem powolu do środka ciała astralnego. Poczułem się porządnie doenergetyzowany, nawet się troszkę przeraziłem siłą i powróciłem na chwile do ciała (gdzie byłem z kolei fizycznie wyczerpany). Za chwile wibracje pojawiły się ponownie... wyskoczyłem przez okno na zewnątrz. Ponownie pełno wody dookoła (potop). Spadam na ziemie i spaceruje chwilkę. Widzie (tam gdzie było już mało wody) jakieś dziwne zwierze przypominające dinozaura (nie znam się za bardzo, ale podobny do Diplodoka, z tym że miał krótszą szyje), rozmiar miał trochę większy od psa. Czułem, że nie ma dobrych zamiarów, więc wzleciałem do góry... nie zdążyłem - zębami chwycił mnie za nogawkę. Powróciłem do ciała... za chwilę ponownie wyszedłem. Tym razem postanowiłem przejść inną trasą. Wyszedłem z mojego pokoju przez drzwi i wyleciałem z przeciwnej strony domu. Ciągle miałem kłopoty z dostrojeniem, tak jakby zamykał mi się wzrok... niekiedy widziałem nawet 5% z całości jaką powinienem postrzegać. Dookoła nie było żywej duszy... dziwna cisza, zarówno energetyczna jak i dźwiękowa... Pełno jakiś nowych (których teraz nie ma jeszcze[?]), dziwnych, opuszczonych budynków, taka nowa wersja Czarnobyla :| Zobaczyłem jakiegoś kolesia przez chwile, wchodził do jednego z budynków Wleciałem za nim, lecz zniknął gdzieś, to była jakaś szkoła połączona z czymś w rodzaju wesołego miasteczka... w środku dużej sali była karuzela, taka z konikami :) lecz moją uwagę przykuło coś innego... mianowicie obok niej na macie, chodził dookoła jakiś pajacyk. Podleciałem do niego. Zobaczyłem, że jest zbudowany z jakiegoś materiału typu balon (takie jak na patyku kiedyś były, niby to folia niby nie wiem...nie znam się). Ciągle się ruszał gdy wziąłem go do ręki... mówię do niego: "Oj biedaku... i co, nie masz świadomości?". Śmiesznie mrugał oczkami bez przerwy. Było coś magicznego w tym momencie, jakieś głębsze przesłanie... jeszcze nad tym pomyśle. Nagle zobaczyłem tego kolesia co wcześniej. Podszedł do mnie i się przywitał. Oczywiście znajomość biła od niego. Dostałem od niego "obraz" drogą telepatyczną. Okazało się, że to mój kumpel ze świata fizycznego Marcin W. (wischnia). Miał krótkie włosy, bo teraz w FŚ ma długie :) był dużo starszy. Zaprowadził mnie na górę do jakiegoś pomieszczenia, była to sala gimnastyczna (rozmawialiśmy o czymś w trakcie tej drogi ale miałem wtedy akurat słabą świadomość:/).Po środku rozłożona była siatka do piłki siatkowej. Na sali było 5 osób: Jedna kobieta (dosyć niska, chyba ciemne włosy, na pewno nie całkowicie proste), dwóch mężczyzn (raczej nie pamiętam wyglądu), jeden wysoki mężczyzna i na końcu łysy nie najwyższy. Przywitałem się ze wszystkimi, cieszyli się moją obecnością. Kobieta ciągle się krzątała dookoła... była czymś zajęta. Łysy powiedział, że nie ma co czasu marnować i zaczynamy... Usiadł w fotelu, odprężył się i nagle wpadł w jakiś trans: ciało zaczęło się mu wyginać, białka w oczach. W tym samym momencie dwóch mężczyzn upadło na podłogę, pozostały wytłumaczył mi, że doenegetyzowują go. Wszystko to trwało ok. jednej minuty. Gdy skończyli, łysy otworzył dłoń, a w niej trzymał już kilka małych kamyczków. Skupił się na chwile i połączył je w jeden klejnot... coś w rodzaju bursztyna. Podobno przesłał go mu sam Moen (!) i niby ja też kiedyś takiego od Moena dostałem. W tej chwili zapodałem do łysego: "A ty coś za mądrala?" Wszyscy się nagle roześmiali :) Jeden z meżczyzn: "Miło wreszcie usłyszeć coś niezwiązanego z misją" Pojawiły się ponownie problemy z dostrojeniem, kobieta podała mi jakąś czerwono-białą kartkę: "Wypełnij ankietę w między czasie", "nie wypełnie bo mam chwilowe kłopoty i jestem słabo dostrojony"... ktoś chyba przyznał mi racje i babka dała mi już spokój... starczyło mi jeszcze sił na pożegnanie się ze wszystkimi i z trudnością połączyłem się do ciała... ale okazało się, że to był fałszywy powrót i dopiero teraz połączyłem się z prawdziwym ciałem.
|