|
Kronopio opracował swój nieco skomplikowany sposób, swoistą hybrydę - ale działa i przynosi całkiem niezłe efekty! W zależności od pory dnia oraz stanu napięcia w mięśniach należy poswięcić odpowiednią ilość czasu na rozluźnianie poszczególnych członków. Najprościej jest skupiać się na poszczególnym narządzie i afirmować jego rozluźnienie. Tak postępując ze wszystkimi członkami dochodzimy do momentu w którym nie czujemy swojego ciała. Ten proces można pominąć jeśli ćwiczenie wykonujemy zaraz po obudzeniu - wtedy ciało jest naturalnie rozluźnione. Teraz pragnąc wejść w trans wyobrażam sobie że jadę windą ze sto dziesiątego na dziesiąte piętro. Zjeżdżam coraz niżej i niżej licząc po drodze piętra (nie zjeżdżam na sam dół poniewaz wyrobiłem sobie nawyk wchodzenia w stan alfa przy liczbie 10) poza tym cyfry od 0 do 10 są często używane przy autohipnozie etc. Rózne nawyki nie mogą kolidować ze sobą tzn. nie możemy wchodzić w trans w jednej technice odliczając od 10 do 1 a w innej wychodzić z niego przy cyfrze 1. Często o ile nie zwsze pojawia sie problem rozproszenia uwagi. Można sobie z nim poradzić próbując przeciążyć mózg. W tym celu należy dodawać poszczególne elementy które będą zajmować nas w 100% przy wchodzeniu w trans. Można do windy wprowadzić grupkę mnichów tybetańskich śpiewakących mantrę: om! ma-ni pad-me hum! oczywiście przyłączamy sie do nich w śpiewie. Jeżeli i to nie zajmie nas wystarczająco i pojawią się zabłąkane myśli można wizualizować przed sobą z jak największą dokładnością rózne przedmioty np. owoce. W ten sposób dodajemy coraz więcej czynności dotąd aż zajmiemy swój umysł w stu procentach. Cały czas należy pogłębiać rozluźnienie aż powinniśmy osiągnąć stan "szczęśliwej ciszy umysłu" głębokiego, trwałego wewnętrznego spokoju. Jest to bardzo ciekawe i niezwykłe przeżycie w którym głębsze zakamarki umysłu stają się dostępne dla naszej świadomości. Z tego miejsca mamy wiele możliwych dróg do wyboru...od Ciebie zależy, którą podążysz. Oby okazała się najważniejszą wędrówką życia.
|