|
Nie wiem czy to ma sens, ale przed wczoraj miałem coś dziwnego, takie sekundowe tripy podczas całego dnia. Nigdy wcześniej mi się to nie przytrafiło, to takie coś nazwę to: nagły flash point albo quick white trip. Zacznę od tego że nie biorę żadnych psychotropów a gandzi już miesiąc nie paliłem więc nie mogło to być spowodowane żadnym narkotykiem czy lekiem. Już opisuje jak to było. Zdarzyło się to z 10-12razy w ciągu dnia i tylko tego dnia. przez jakąś niecałą sekundę dokładnie wiedziałem że robie coś innego, nie w tym miejscu w którym się znajdowałem, byłem kim innym ale nie wiem kim, nie pamiętam żeby te urywki kiedykolwiek mi się śniły, byłem w pełni świadomy nie medytowałem podczas tego, takie nagłe sekundowe przeniesienie się gdzieś i powrót. Ale najlepsze jest to, że podczas tej nawet niecałej sekundy czułem się tą osobą i jakbym był tym kimś dłużej na bank pamiętał bym co robiłem tym kimś np tydzień temu, tzn. tak jakbym w tym samym czasie prowadził inne życie i przefazowałem się pomimo mojej woli w to życie ale to było takie jakieś naturalne.
No bardzo mnie to zastanowiło i do dziś się męczyłem z myślą czy to napisać oczywiście nikomu tego nie powiedziałem, ale myślę że Wy:) mnie zrozumiecie i coś poradzicie/wyjaśnicie/opiszecie... heh dzięks lol Ale serio to było idealnie naturalne i na bank nie było to moim wymysłem tylko mimowolnym przefazowaniem się w kompletnie inną rzeczywistość
|