|
Kiedys bylem na pielgrzymce ze szkołą.Ogólnie religie mialem gdzies, pojechalem bo szykował sie kilkudniowy melanż.Przez ten czas jarałem cały czas i sporo tez wypilem Wróciłem do domu rano, cholernie zmeczony.Gdy wzialem prysznic poczulem sie dziwnie, zaczalem caly sie trząść, nie moglem opanowac tych dragwek- najbardziej trzesly mi sie rece.Pomyslalem ze gdy jeszcze zajaram to sie uspokoje.mialem jeszcze ostatnie szkło wiec szybko je spalilem i od razu poczulem sie lepiej.Juz sie nie trzeslem , tylko zachcialo mi sie tak spac ze od razu walnalem sie na wyrko. Obudzilem sie i przypomnialem ze jednak mam jeszcze polke zielska w kurtce.Wstalem z lozka, otworzyłem szafke- patrze do kurtki- jest.Chowam spowrotem. Otwieram oczy..zaraz, zaraz przeciez juz mi nic nie zostalo..Ja nie mialem juz wiecej jamby..Nagle zonk!Uswiadomilem sobie ze to byl sen, ja wogle nie wstawalem z łóżka.Te kilka chwil gdy wstalem z lozka i podszedlem do szafy bylo snem.Naprawde o bylo takie ralistyczne, pierwszy raz mial tak wyrazny sen, niczym sie nie roznil od śf.Poza tym sen tak sie wkomponowal w rzeczywistosc, ze gdyby nie ten maly szczegol pewnie do tej pory bym sadzil ze to dzialo sie naprawde.
|