Witaj Gościu ( Zaloguj | Rejestruj )

oobe.pl

 
Start Porady Roberta
Monroe
Porady Brucea
Moena
Porady Darka
Sugiera
Park Forum
Notatki
Arty
> Wyjścia Zawieszające Umysł..., Czyli niemoc, bolesna i długa.
glutownica
post 07.12.2007 - 17:30
Post #1

Znajomy Rodziny
Grupa: Podróżnicy
****
Postów: 25
Dołączył: 06.12.2007
Skąd: prawie Kraków
Nr użytkownika: 2796




Witam serdecznie. Zarejestrowałem się na forum niedawno. Książkę Darka połknąłem już nie wiem ilu krotnie, wcześniej zaczytując się w trylogii Monroe'a. Pierwsze wyjście przeżyłem spontanicznie, w wakacje 2005 roku, od tego czasu wychodziłem dość regularnie. Wszystkie wyjścia były pół-spontaniczne (budziłem się w nocy sparaliżowany, prosząc przed pójściem spać opiekunów o pomoc). Bywało, że wychodziłem dosłownie co noc, bądź kilka razy w nocy. Jednak od jakiegoś czasu, kilku miesięcy dokładnie, nie mogę... po prostu coś się we mnie zablokowało. Napiszę co przeżyłem podczas jednych z moich ostatnich wyjść. Przytoczę trzy. Dwa straszne i dające do myślenia, trzecie... dziwne. Bardzo proszę o rady co zrobić, żeby znowu nawiązać kontakt z Przyjaciółmi. Defacto, spotkałem się z Nimi (a właściwie z Nią) tylko jeden raz. Ale o tym za chwilę.

Najstraszniejsze wyjście, jakie kiedykolwiek przeżyłem. Ogromny ładunek strachu i niepewności. W skrócie:

Leżę w łóżku. Jest noc, ciemno. Budzę się sparaliżowany. Nie czuję wibracji, ale podświadomie wiem, że jestem już oddzielony od ciała. Próbuje wstać - jest!. Znajduję się na środku mojego pokoju, ale... nogi mam jak z waty, nie mogę otworzyć oczu, pewnie *jeszcze ich nie mam*. Skupiam się. Udało się, widzę. Percepcja się wyostrza, nogi stają się coraz twardsze. OK - patrzę na ręce, wszystko w porządku, topnieją od razu. Jest całkiem nieźle. W pewnym momencie nachodzi mnie niepohamowana ochota wypłynięcia w kosmos. Chcę zobaczyć ziemię z góry, poczuć na sobie pustkę i gwiazdy (interesuję się astronomią, więc nic to dziwnego). Krzyczę "Chcę polecieć w kosmos!", podnoszę ręce, unoszę się, przenikam przez sufit, ale... sufit jest czarny i długi. Lecę i lecę i... nic. Nagle jakaś ogromna siła ściąga mnie w dół, przed oczami pokazują się jakieś czerwono-jasne poziome pręgi, pulsujące z ogromnie wysoką częstotliwością, czuję je całym ciałem, wywołują dziwne uczucie, prawie ból. W pewnym momencie słyszę ogromnie głośny, basowy głos: "Nie możesz lecieć w kosmos, kosmos nie istnieje", po czym powtarzający się w kółko fragment utworu "Listopad" Comy: "na dole dzieje się źle..., na dole dzieje się źle..., na dole dzieje się źle..." - jestem cały posrany w gacie. Chcę jak najszybciej wrócić.

Jakiś czas później: Sytuacja podobna. Budzę się w nocy. Bez problemu wypływam z ciała. Stoję na środku pokoju. Od samego początku czuję niepewność, strach. Patrzę na drzwi. Chwytam za klamkę, szarpię, nic. Chwytam obiema rękami i szarpię z całej siły. Drzwi otwierają się do połowy, ale zamiast przedpokoju, znajduje się za nimi pustka, czarna otchłań. Pół sekundy i jakaś siłą ciągnie drzwi z drugiej strony i zamyka je z hukiem. Wracam do ciała.

Spotkanie z Przyjaciółką. Leżę w łóżku, jest noc. Leżąc, czuję wibracje. Nagle, przez zamknięte oczy dostrzegam moją koleżankę z dawnej klasy z ogólniaka. Chwyta mnie za rękę i mówi "chodź". Poddaję się bez wahania. Przechodzimy wspólnie do dużego pokoju. Skaczemy przez balkon, delikatnie spływamy na ulicę. Nie, nie, nie - to jakiś sen. Kucam, dotykam asfaltu - mokry, jak po deszczu. Nagle percepcja się wyostrza. To faktycznie moje osiedle. Wszystko jak najbardziej na swoim miejscu. Idziemy jakiś czas przed siebie. Nie widzę Przyjaciółki, ale wiem, że jest tu ze mną. Nagle zauważam, że znaleźliśmy się na jakimś skrzyżowaniu, totalne zadupie. Ciemna noc, ulica, dookoła puste łąki i światła - mamy zielone więc przechodzimy. W pewnym momencie staję w miejscu, odwracam się i zauważam, że Przyjaciółka zmieniła postać na jedną z aktorek serialu Lost. Komiczne? W tamtym momencie nie wydawało się ani bardzo, raczej dosłownie naturalne. Nic więc. Pytam: Czy ty jesteś moją przyjaciółką? - nic nie odpowiada, tylko się uśmiecha. Pytam inaczej: Kim jesteście? - "Tobą", "Dlaczego mi pomagacie?" - "Bo cię kochamy". Nagle widzę przed oczami coś jakby przewijany do tyłu film. Całe wyjście "zwija się" do tyłu w szaleńczym tempie. Wskakuje do ciała i nie mogę ochłonąć.

Od momentu ostatniego wyjścia mimo starań i najszczerszych chęci nie mogę opuścić ciała. Proszę o rady, pomoc, cokolwiek. Z góry dziękuję i pozdrawiam. Mam nadzieje, że to forum da mi więcej niż mógłbym się spodziewać :)
Profile CardPM
+Quote Post



Go to the top of the page
Start new topic