|
Dla mnie taka postawa tp tchórzostwo, eskapizm w najczystszej postaci. Religia nie wymusza w nas myslenia, refleksji na temat życia. Posługuje sie sloganami, które mają za zadanie, zgarnąć masy, czczące Boga. Boga który jest miłością, która wymordowała miliony istnień. Proste przykłady, wielki potop, wieża babel, plagi egipskie wszytko dlatego żeby budować poczucie miłości na podwalinie strachu.
Chrześcijaństwo wzięło stronę wszystkiego, co słabe, niskie i nieudolne, sprzeciw sie instynktowi samozachowawczego, zepsuło rozum nawet najpotężniejszych duchowo natur, ucząc odczuwać naczelne wartości duchowe, jako grzeszne i błędne i bynajmniej nie chodzi mi tutaj o jakieś nihilistyczne teorie.
Powiem szczerze, wole odczuwać współ-miłość w formie jaką nam daje OBE niż współcierpieć jak wszyscy chrześcijanie, co wg. mnie wysyssa energię i ogranicza ludzi.
Z drugiej strony, jeżeli wierzysz i jesteś szczęśliwy, Twoja sprawa. Może odnalazłeś tą właściwą drogę w życiu. Ale nie próbuj na nikim wywierać presji swojego "oświecenia" tj. to robi kościół obrzucając wszytkie inne formy "wiary" bluzgami, wyzywając od demonów, szatanów i chuj wie czego jeszcze. Wszak głównym przesłaniem tej wiary jest miłość, wiec nie zaszkodzi trochę tolerancji, nie poprzedzonej pretensjonalnymi myślami, dla których zjawisko OBE jest niczym innym jak złotym cielcem. Więc może Bóg i na nas wyładuje swoją "miłość".
ps. Przepraszam za tą nieskładną wypowiedz, ale przed chwilą wstałem ;)
|